Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#83961

(PW) ·
| Do ulubionych
Ciąg dalszy o piekielnym sklepie zoologicznym, tym razem o podejściu do pracowników.

Niektóre sklepy pracują w trybie 1-1 lub 2-2 po 12 godzin każda zmiana. Ja sama złego zdania o tym systemie powiedzieć nie mogłam, bo przed podjęciem pracy w sklepie zoologicznym pracowałam na stacji benzynowej, też po 12 godzin i źle tego nie wspominam (chociażby z racji tego, że mój kierownik pozwalał nam usiąść i odsapnąć gdy sklep był pusty). Niemniej jednak moje doświadczenia podczas pracy w sklepie z[ł]oologicznym bardzo różniły się od pracy na stacji benzynowej.

Po pierwsze, siedzenie było tematem tabu. Wprawdzie zasady BHP mówią, że trochę nie wypada kazać pracownikom stać przez 12 godzin. Z racji tego za kasą stał malutki taborecik na którym technicznie można było usiąść. Technicznie ów taborecik stał tam, aby w razie inspekcji kierownik mógł wskazać i rzec "o tam, to nasi pracownicy mogą sobie klapnąć jeżeli czują się zmęczeni". W praktyce siadanie na taborecie było stricte zakazane. Znajdował się on bowiem w oku kamery centrali, która w zwyczaju miała ganić pracowników za korzystanie ze Świętego Stołka.
Tak jak usiąść, to tylko podczas dwóch przerw - jednej piętnastominutowej i jednej dwudziestominutowej. Ale tylko wtedy, gdy miało się przydzieloną 12-godzinną zmianę. Pracownikom którzy przychodzili "jedynie" na 10 godzin przysługiwała jedynie piętnastominutowa przerwa. Aha, fajnie.

Podczas tych 12 godzin starsi stażem pracownicy obsługiwali kasę, zaś młodsi latali w tę i nazad zazwyczaj sprzątając. Próbowaliście kiedyś umyć kuwetę 54cm na 46cm pod zwykłym kranem? Ja tak, bo oczywiście nasz przybytek nie był zaopatrzony w zlew gospodarczy, tylko najzwyklejszy łazienkowy zlew pod który nawet wiadra na mop nie dało się przystawić. Poplamione brudną wodą buty to była codzienność.

Bolący kręgosłup to także była codzienność. Akurat stanie nie było najgorsze. Po 12 godzinnej zmianie, podczas której nieustannie coś sprzątasz, zamiatasz czy szorujesz, często na kolanach, bo najniższe półki z reguły są najbrudniejsze. Po takiej dwunastogodzinnej zmianie wracałam do domu, kąpałam się, jadłam obiad i kładłam się spać, bo nazajutrz kolejna wyczerpująca dwunastka. A później dwa dni wolnego spędzałam, nie mogąc nawet siedzieć.

Wszystko za najniższą krajową na umowie na zlecenie.
Z tego, co widziałam, to rotacja pracowników w takich sklepach jest nieziemska. Nie dziwię się.

handel sklep zoologiczny

Skomentuj (42) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 92 (134)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…