Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84071

~Niunia678 ·
| Do ulubionych
Opowiem historię dekady użerania się z listonoszem.

Mieszkam na wsi, gdzie wszyscy się znają, nasz listonosz to praktycznie nasz sąsiad, znajomy.

Zamawiamy z mężem sporo rzeczy z internetu.

Listonosz wpadł na genialny pomysł i zaczął dostarczać nasze przesyłki do teściowej do pracy. Bo "mu po drodze". Pominąć to, że może nie zawsze chcielibyśmy, by paczka przeszła przez teściowej ręce, to smaczku dokładało to, że teściowa parę sekund po odebraniu paczki dzwoniła do nas, by tę paczkę od niej odebrać. SUPER…

Po kilku latach proszenia, gderania, a w końcu zgłoszenia na poczcie udało się i paczki zaczęły docierać pod właściwy adres.

Ostatnio jednak przeszedł samego siebie. Założyliśmy z mężem skrytkę pocztową. Skrytka jest imiennie założona na mojego męża, co znaczy, że wszystko, co jest zaadresowane na mnie, powinno dotrzeć do domu. Dobre słowo "powinno", bo nie dociera. Wszystko jest wkładane do skrytki.

Na wszelkie prośby i tłumaczenia listonosz się tłumaczy, że dziś mu się spieszyło, wczoraj zapomniał, a przedwczoraj znowu się spieszyło… Żadne prośby nie docierają, jedyne, co dotrze, to interwencja, tylko wtedy będzie szanowny pan listonosz obrażony…

Kto tu jest piekielny?

PLPL

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 96 (108)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…