Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84076

~amanda001 ·
| Do ulubionych
O piekielnej służbie zdrowia...

To był grudzień 2010, mój syn miał wtedy 3 miesiące i od trzech dni gorączkował, nie pomagały żadne syropy od gorączki ani czopki. Temperatura potrafiła spaść z 39 do 38, a po dwóch godzinach wzrosnąć do 40 i takie wahania temperatury miał przez trzy dni, a jeżeli temperatura utrzymuje się przez taki czas, trzeba skontaktować się z lekarzem.

Dzwonię do swojej przychodni, opisuję sytuację i pytam, czy jest możliwa wizyta w domu, bo nie mam jak z dzieckiem przyjechać, bo na dworze mróz, a ja mieszkam na obrzeżach miasta (jakieś 4 km od centrum).
- (P)ielęgniarka Jak najbardziej jest taka możliwość, tylko wizyta pani doktor w domu kosztuje 50 zł.
- (Ja) To super, w takim razie bardzo bym prosiła o taką wizytę.
- (P) Wie pani co, ale teraz nie ma lekarza, bo jest w terenie.
- (Ja) A kiedy będzie?
- (P) Dziś już niestety nie będzie.
- (Ja) No ale tu dziecko 40 stopni gorączki ma od trzech dni.
- (P) Proszę przyjechać na wizytę do przychodni.
- (Ja) Dobrze, to proszę mnie zapisać, przyjadę z dzieckiem.
- (P) Ale zapisy tylko do godziny 14 (było coś już po 14).
- (Ja)To co mam robić?
- (P) Da pani dziecku jakiś lek przeciwgorączkowy.
- (Ja) Daję mu i od trzech dni utrzymuje się gorączka, nie spada poniżej 38, a potrafi wzrosnąć do 40.
- (P) Jeżeli gorączka nie spadnie do wieczora, to wtedy można pojechać na pogotowie.

Mniej więcej tak przebiegała rozmowa. Zaraz po niej zmierzyłam dziecku temperaturę, która wzrosła do 40,5.

Dzwonię na pogotowie, dokładnie nie pamiętam rozmowy, ale pan powiedział mi, żebym pojechała do lekarza rodzinnego z dzieckiem, a on musi przyjąć.

Zamówiłam taksówkę i pojechaliśmy do przychodni, tam przywitała mnie (P)ielęgniarka, z którą rozmawiałam.

- (Ja) Dzień dobry, dziecko mi gorączkuje od trzech dni, przed wyjazdem mierzyłam temperaturę i miał 40,5.
- (P) To pani dzwoniła z tym dzieckiem i goraczką?
- (J) Tak (?).
- (P) Ale ja pani mówiłam, aby dać dziecku coś przeciwgorączkowego, a jak temperatura by sie utrzymywała, to trzeba było z dzieckiem jechać na pogotowie
- (J) Ale ja dzwoniłam do nich i...
- (P) Ja pani do nich nie kazałam dzwonić... Proszę dane dziecka...

Podałam dane małego i usiadłam w poczekalni, czekając na lekarza (przede mną nie było pacjentów żadnych!) i gdy pielegniarka niosła kartę do gabinetu, skomentowała mnie głośno.
- (P) A w ogóle goraczka to nie choroba, to trzeba w domu wygrzać i leki przeciwgorączkowe brać...
Lekarz jak zobaczył małego, to od razu chciał do szpitala nas wysłać, ale skończyło się na antybiotyku i słowach lekarza:
- Ale gdyby nie pomógł, proszę niezwłocznie przyjechać.

słuzba_zdrowia

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 140 (242)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…