Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84087

(PW) ·
| Do ulubionych
Podczas czytania historii AJYSYT miałam tak silne uczucie déjà vu, że postanowiłam podzielić się z wami moją wersją zdarzenia pt.: "legitymacja musi być!".

Przeprowadziłam się krótko przed tym, zanim Młoda poszła do pierwszej klasy, ale na jej prośbę nie zmieniałam jej szkoły, mimo że miała do niej trzy przystanki autobusem. No cóż, trzy przystanki to nie tak dużo, Młoda chce chodzić do szkoły, do której idą też jej koleżanki z przedszkola, niech tak będzie, kupię jej bilet miesięczny i po problemie.

Zaraz na początku września okazało się, że pierwszoklasiści trochę dłużej niż zazwyczaj poczekają na swoje pierwsze legitymacje szkolne, bo szkoła zmieniała patrona, trzeba było zrobić nową pieczątkę - nie pytajcie mnie, czemu nie mogli tego zrobić wcześniej (przez wakacje) ani dlaczego to tak długo trwało, bo sama nie wiem, w sekretariacie szkoły byłam zbywana słowami: "no co ja pani poradzę, jeszcze nie ma".

Nie ma to nie ma, legitymacja nie była mi do szczęścia potrzebna, postudiowałam sobie regulamin naszego MZK i uspokojona jeździłam z Młodą bez problemów. To znaczy bez problemów do pierwszej kontroli, gdzieś tak po połowie września. Wracamy ze szkoły i zagadałyśmy się z Młodą do tego stopnia, że nie usłyszałyśmy nieśmiertelnego "bileciki do kontroli proszę!" (a tak na marginesie, was też wkurzają te "bileciki"?). Ogarnęłam sytuację dopiero wtedy, gdy kontroler stanął koło nas i dobitniej powtórzył swoją kwestię. Młoda pierwsza podała mu swój bilet, kontroler obejrzał go, obejrzał Młodą wraz z jej szkolnym plecakiem i rzucił:

- Legitymacja uczniowska!

Ponieważ ja byłam pogrążona w czeluściach torebki w poszukiwaniu mojego biletu miesięcznego, odpowiedziała mu Młoda:

- Nie mam, nie dali nam jeszcze w szkole.

- No to będzie mandat.

Wygrzebałam swój bilet, wręczyłam kontrolerowi (ledwo na niego zerknął) i próbuję wyjaśnić sytuację:

- Ale proszę pana, ona...

Kontroler z wyraźnym zniecierpliwieniem:

- Proszę pani, wytłumaczenia "nie mam jeszcze legitymacji" przyjmuję tylko w pierwszych dniach września! Jest już po połowie miesiąca, do kiedy się pani zamierza tak tłumaczyć, do grudnia? Czy może do końca roku szkolnego? Jeśli faktycznie szkoła nie wydała jeszcze legitymacji, to pretensje do szkoły, ja w tej chwili wypisuję mandat, poproszę od pani jakiś dokument.

- Chciałam panu właśnie wyjaśnić, że...

- Co mi tu pani chce wyjaśniać? Przepisy mówią wyraźnie, że dziecko od siódmego roku życia ma prawo do przejazdów ulgowych na podstawie ważnej legitymacji szkolnej, a nie samego faktu uczęszczania do szkoły!

- Aha. Ale ona ma sześć lat.

- Yyyyyy... (serio, wydał z siebie dokładnie taki dźwięk), no ale... No ale ona chodzi do szkoły, legitymacja musi być!

- Nie, proszę pana. Przed chwilą zacytował mi pan przepisy, które mówią, że legitymację szkolną musi posiadać dziecko od siódmego roku życia, zgryźliwie dodając, że mało istotny jest sam fakt uczęszczania do szkoły. Proszę więc ten mało istotny fakt zignorować i przyjąć do wiadomości, że moja córka jeszcze przez parę miesięcy nie będzie potrzebować legitymacji szkolnej.

Ech, gdyby spojrzenie mogło zabijać, to nie miałabym szans opowiedzieć wam tej historii, bo padłabym wtedy trupem. Pan kontroler wywarczał tylko:

- Dokument potwierdzający wiek dziecka!

O dziwo, bez problemów przyjął ode mnie "do wglądu" kartę NFZ-tu Młodej (no bo niby co miałam mu dać, odpis jej aktu urodzenia? nie noszę przy sobie...) i odszedł, rzucając jeszcze przez ramię:

- Następnym razem to tak nie przejdzie! Legitymacja musi być!

Nie wiem, czy by "przeszło", czy nie, parę dni później Młoda (i reszta pierwszoklasistów) dostała wreszcie tę swoją upragnioną legitymację.

komunikacja_miejska

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 180 (196)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…