Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Jakiś czas temu kupiliśmy z Żoną mieszkanie. Z rynku wtórnego, więc do remontu. Sytuacja na rynku usług budowlanych jest jaka jest, na dobrą ekipę niestety trzeba poczekać, więc przez jakiś czas po odebraniu kluczy mieszkanie stało puste, a my zamieszkaliśmy z teściami. Słysząc od naszych znajomych mnóstwo narzekań na ich ekipy remontowe, bałem się, że będę miał tu mnóstwo historii do wrzucenia, tymczasem oprócz obsuwy na wejściu, nie mogę na nich napisać złego słowa. Jedyną historię jaką mam do napisania ze spraw około-remontowych, mam na temat gazowni.

Pewnego dnia, tuż przed wejściem ekipy przyjeżdżamy do mieszkania, żeby zawieźć zakupione rzeczy czy coś pomierzyć i na ziemi widzimy plombę z licznika gazu. Odpadła sama, bo nas tam nie było jakiś czas, a poprzedni właściciele też się wyprowadzili dobre 3 miesiące wcześniej. Była to sobota, więc poczekałem do poniedziałku i zadzwoniłem do gazowni.

Dodzwoniłem się do jakiegoś działu administracyjnego, gdzie wyłuszczyłem sprawę, 2 razy podkreślając, że chodzi o założenie nowej plomby, bo stara odpadła. Pan, z którym rozmawiałem, przyjął zgłoszenie i powiedział, że przekaże mój numer telefonu do działu technicznego, gdzie umówią się ze mną na założenie plomby.

Po 15 minutach dzwoni telefon, dzwoni pan z działu technicznego [DT] i zaczyna takimi słowami:
[DT]: To co pan zrobił z tą plombą, że odpadła?
[Ja]: Nic, mieszkanie stoi puste od 3 miesięcy, sama odpadła.
[DT]: Dziwne... To na kiedy umówić wizytę monterów, kiedy będzie ktoś w mieszkaniu?
[Ja]: Może być o dowolnej godzinie, bo od dziś jest ekipa remontowa.
[DT]: Musi być ktoś z właścicieli, żeby podpisał protokół wymiany.
[Ja]: To niech będzie 17 we wtorek.
[DT]: Nie umawiamy na konkretne godziny, wyznaczamy godzinny przedział.
[Ja]: To 17-18.
[DT]: Dobrze, zapisałem, adres Piekielna 666/69, wtorek w godzinach 17-18.

Następnego dnia po pracy przyjeżdżam do mieszkania od razu po pracy, licząc, że monterzy będą bliżej 17 niż 18, bo jestem głodny, a i sporo spraw do załatwienia, jak to przy remoncie. No ale niestety nie ma tak dobrze. Czekam, czekam, czekam, o 18 jestem już wkurzony. O 18.15 zaczynam się zbierać do wyjścia, uznając, że nie zostanę zaszczycony wizytą tego dnia. Akurat się ubrałem, gdy zadzwonił domofon. Przyjechało 2 monterów, przynieśli całkiem spore pudło, co mnie trochę zdziwiło.

Z pudła wyciągnęli nowy licznik. Trochę się zdziwiłem, ale pomyślałem, że może plomba jest przypisana do licznika, albo ten blok akurat zaraz podlegałby wymianie gazomierzy, więc chcą załatwić obie rzeczy na raz.

Jeden z monterów sprawdził szczelność instalacji, a potem stanął z boku z protokołem, drugi wszedł na taboret, zerwał drugą plombę i zaczął odkręcać licznik, ale w połowie coś mu zaczęło nie grać, zerknął na jakąś naklejkę na liczniku i stwierdził, że on jednak nie podlega wymianie. Wywiązał się taki dialog:

[Ja]: Zgłaszałem założenie plomby, a nie wymianę licznika.
[M]onter: W zleceniu mamy sprawdzenie szczelności i wymianę licznika.
[Ja]: Rozmawiałem przez telefon z 2 różnymi osobami, z obiema rozmawiałem o wymianie plomby.
[M]: My tu mamy napisane co innego. Nie możemy wymienić plomby, bo nie wiemy, kogo za nią obciążyć.
[J]: Co w takiej sytuacji?
[M]: Napiszemy w protokole, że była pomyłka, ktoś do pana zadzwoni i umówi się na wymianę plomby.

Czekałem ponad 2 tygodnie, nikt nie zadzwonił. Najpierw stwierdziłem, że poczekam, ale potem uznałem, że lepiej to załatwić zanim przy liczniku będzie na nowo pomalowane, bo jeszcze coś mi ubrudzą przy wymianie, więc w końcu zadzwoniłem sam. Znów musiałem 2 razy przedstawiać sprawę, tym razem na szczęście skutecznie, choć na początku pan z DT nie poczuwał się do winy za poprzedni błąd. Wkurzyło mnie tylko, że obciążono mnie kosztem nowej plomby.

Może nie jest to jakoś bardzo piekielne, ot tylko straciłem 2 godziny, ale w czasie remontu jest to bardzo irytujące.

Gazownia

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 93 (105)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…