Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84284

(PW) ·
| Do ulubionych
Tym razem z innej beczki, ale też w związku ze szkołą. Jesteśmy w okresie Wielkiego Postu, zbliżają się Święta Wielkanocne, a więc REKOLEKCJE.

Żeby sprawa była jasna - wychowałem się w rodzinie głęboko wierzącej, jako młodziak byłem ministrantem, ale jakoś łaską wiary nie zostałem obdarzony (nad czym czasami ubolewam). Jednakowoż, głębokim szacunkiem darzę ludzi prawdziwie wierzących, niezależnie, czy to są chrześcijanie, muzułmanie, czy hinduiści. Już słyszę ten hejcik o islamistach, ale przez trzy lata mieszkałem w kraju islamu wraz z rodziną i doznałem od wierzących wielu przysług, na które Polak katolik nigdy by się nie zdobył. Tyle tytułem wstępu.

Jak wiadomo uczę w niewielkiej szkole STO. Mam rozumną i rozsądną dyrekcję. U nas rekolekcje to wyjście do kościoła (rzut beretem od niego jesteśmy) dla chcących, co trwa około dwóch godzin lekcyjnych. Przed i po odbywają się normalne zajęcia. Owszem, tracimy trochę zajęć dydaktycznych, ale dla spokoju sumienia warto to poświęcić.

W innej szkole, u mojego wnuczka, idą na całość. Zajęcia dydaktyczne nie odbywają się w ogóle. Część dzieci udaje się na Mszę lub na nauki rekolekcyjne, a część ma trzy dni luzu. Czyli wolne, o którym nie wspomina kalendarz roku szkolnego, który jest zatwierdzany przez Radę Pedagogiczną.

Ponieważ wyjście ze szkoły wymaga zgody rodziców, muszą oni podpisać odpowiednie kwity, co dzieli uczniów na katolików i bezbożników (Konstytucja, głupcze!).

Dalej: uczniowie muszą pozostawać pod opieką nauczyciela nie tylko na trasie dojścia, ale i w kościele. Dla niektórych, niewierzących, jest to dyskomfort. Albo udają, żegnają się i klękają w stosownych momentach, albo tego nie robią, narażając się na zaskoczenie innych. Generalnie, nikogo nie można zmuszać do praktyk religijnych, nawet pod płaszczykiem opieki nad uczniami.

Akurat w moim kościele była atmosfera skupienia, ale w poprzednich szkołach zdarzało mi się być świadkiem zachowań młodych ludzi przypominających małpiarnię w ZOO. Głośne pogawędki, śmiechy niekoniecznie a propos, żucie gumy, szturchanie się i głośne komentarze były na porządku dziennym (wielkanocnym?).

Skomentuj (25) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 56 (144)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…