Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84346

(PW) ·
| Do ulubionych
Mam psa, pisałam już o tym wcześniej.
Niedawno dokonaliśmy zmiany adresu i z bloku, w którym był jedynym czworonogiem, przeprowadziliśmy się do takiego, w którym psów jest co najmniej kilkanaście. Super sprawa, bo przy każdym wyjściu trafia się nam jakiś „kolega” do zabawy, tylko, że bawić się już powoli nie ma na czym, bo większość właścicieli nie sprząta po swoich psach!

Wkurza nas to niesamowicie, więc kupując worki dla naszego grubeła, kupujemy ich znacznie więcej i zostawiamy je przy koszu na kupalki. Worki znikają w sekundę, ale kup jest coraz więcej.

Wywiesiliśmy kartki na naszym bloku i blokach obok, z lekkim opierniczem - oczywiście 0 skutku. No prawie 0, bo jak wieszaliśmy je, to pewna babcia bardzo nas za to pochwaliła. Tak bardzo, że wczoraj rano, kiedy mój pies sobie elegancko załatwiał dwójeczkę, a ja już szykowałam worek, to babuleńka 1. pozdrowiła mnie serdecznie, 2. pogoniła do domu swojego psa, który robił to samo co mój, tylko jakby zapomniała sprzątnąć. Popędziłam za nią oferując woreczek - pomyślałam, że zapomniała. Uśmiechnęła się szeroko i stwierdziła, że ona jest kobietą a kobiety w gównie się nie babrzą. Aha, czyli ja mam sisioka jednak.

Ktoś powie, że jak mi przeszkadza to sama mogę sprzątać, no nie, jednak trochę fujka, własna kupa to własna kupa, ale obca jednak brzydzi.

Coraz częściej wchodzimy w pyskówki z ludźmi, którzy nie sprzątają po psach, często słyszymy, że jesteśmy frajerami, którzy wydają kasę na worki (8 zł za paczkę - wydatek życia, btw. najczęstszy argument właścicieli psów rasowych), jak udostępniamy swoje albo wskazujemy gdzie zostawiliśmy te do ogólnego użytku, jest foch i obraza, bo "cooo ja mam kupy zbierać?!". Ewentualnie, że mamy sprzątać po nich jak nam się nie podoba i tylko zagrożenie zdjęciem psa srającego przy panu/pani wysłanym do SM przynosi skutek, ale tylko na moment pyskówki, bo i tak codziennie rano trzeba chodzić jak saper przez zaminowane pole.

Oczywiście na facebookowej grupie dla naszego osiedla przewijają się setki postów o kiełbasie z trutką, mięsie z gwoździami opatrzone wielkimi hasłami „uważajcie na swoich pupili, bo jakiś wariat rozrzucił”, ale o jasnej anielki w ogóle mnie nie dziwi ten proceder, bo ileż można po gównach tych pupili chodzić?! Pomijając już głupotę niesprzątania, to pozwalanie psu jeść coś znalezionego na podwórku to też totalny debilizm.

Totalnie tego nie kumam, nie rozumiem, jak można nie sprzątnąć po swoim psie i jak można własne podwórko doprowadzać do takiego syfu, jak można wyprowadzać psa razem ze swoim 2 letnim dzieckiem i zachęcać je ”no biegnij do pimpusia” a potem dzieciak ma buzie w gównie, bo się potknęło po drodze, a matka czy ojciec po pimpusiu nie sprzątnęli.

Rozumiem to, że wiele osób nie traktuje psa tak jak my, który robi z nami praktycznie wszystko, więc musi być czyściutki, że dla większości pies to zwierzę, a nie członek rodziny, ale jak już go wziąłeś to do jasnej cholery sprzątaj po nim!

Wstyd ludzie, wstyd totalny!

sąsiedzi psy gówno

Skomentuj (39) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 158 (182)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…