Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84392

(PW) ·
| Do ulubionych
Czytałam kilka historii na temat taksówkarzy i ich aktualnego oburzenia. Sama często poruszam się taksówką, kilka razy trafiłam na fajnych taksówkarzy, ale ostatnio jeden pan wyprowadził mnie z równowagi.

Zamawiając taksówkę poinformowałam, że płatność kartą, na infolinii nie ma z tym problemu, wszystko super, taxi jedzie. Wsiadamy i dla świętego spokoju pytamy czy możliwość płatności kartą jest, bo zdarzało się i tak, że naklejka na szybie, ale terminala brak. Pan potwierdza po czym z lekkim oburzeniem pyta czy można jednak gotówką. Odpowiadam, że nie, bo nie posiadam przy sobie. Na co pan wpadł na błyskotliwy pomysł iż on podjedzie do bankomatu i wypłacę sobie.

Na informację, że nie ma takiej opcji, pan wpadł w oburzenie, bo młodzi ludzie teraz tylko kartą płacą, a on te pieniądze zobaczy dopiero za tydzień, firma pobiera prowizje, a tu trzeba jeszcze auto zatankować. Z uśmiechem odpowiedziałam, że to nie mój problem, wyrzuty proszę kierować do firmy, to on podpisywał kontrakt, nie ja.

W pół ciszy kontynuowaliśmy jazdę, jakieś pytania, którędy wolimy jechać. Wjeżdżamy na moją dzielnicę, pan taksówkarz radośnie informuje, że to druga strefa i przełącza taksometr. Zdziwiona pytam jakim sposobem, PKP liczy to jako pierwszą strefę, inni taksówkarze też liczyli jako Strefa 1, na co dostaję radosną odpowiedź, że taksówka taksówką, Strefa 2 i koniec. Zaczynamy się kłócić, bo strefy były zmienione, nasza ulica przyłączona została pod Strefę 1 i widzę, że Pan taksówkarz skręca w ulice, którą oddala się od celu zamiast przybliżać.

Informacja, iż jedzie źle na niego nie podziałała, bo mu GPS pokazuje, że jeszcze 1.7 km, na co ja mu pokazałam, że mi wujek Google wyliczył 700 m, tylko musi zawrócić auto i jechać wg instrukcji moich, a nie dookoła z jego mapką. Nie, on wie lepiej, bo on ma GPS i ja nie wiem sama gdzie mieszkam.

Na nic zdały się argumenty, że jeżdżę tędy autem, taksówkami oraz chodzę pieszo. Więc ostrzejszym tonem poprosiłam o zatrzymanie samochodu i wypuszczenie nas. Pan się zatrzymał pod sklepem, ale wypuścić nie chciał, pokazuje na swoim sprzęcie wydłużoną trasę, mój pies ze zdenerwowania zaczął piszczeć, moje prośby odbijały się echem.

W końcu pan taksówkarz w złości wyłączył taksometr, zawrócił auto i rzekł "Zobaczymy czy pani wie lepiej niż GPS". Zdziwił się facet, jak podjechał pod bramę, bez objeżdżania całego osiedla.

Zażądał kwoty, posapał przy płaceniu kartą. W domu potwierdziłam fakt, że mieszkam w Strefie 1 po czym złożyłam skargę.

Czekamy na odpowiedź korpo.

Warszawskataksowka

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 112 (114)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…