Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84418

~aspolecznamisia ·
| Do ulubionych
Mieszkam na osiedlu domów jedno/wielorodzinnych. Każdy siebie zna, każdy wie, gdzie kto mieszka itd.

Rodzice kupili psa, niemiecki długowłosy. Śliczny szczeniak, broi jak tylko może, ale przejdźmy do sedna sprawy.

Wiadomo, że jak było chłodno, to piesek w kotłowni cały czas, tylko na siku wypuszczany na dwór. Ciepło się robi, no to ona już nie chce siedzieć w domu i na dwór ją ciągnie. Wiadomo, dzieci funkcjonują tak samo.

No i dzieci to poważny problem. Podchodzą do bramy, piesek nie chce przyjść, to rzuci się kamieniem, może "zaaportuje". Przybiegnie już do tej bramy, a one rękę przez bramę i głaskają.

Psinka słodka, ale gryzie jak cholera, bo zęby mleczaki, to swędzą, a później dziecko w ryk, że ugryzła. Na podwórku idzie znaleźć wszystko: chusteczki zawinięte w kulkę, kamieni to chyba z tonę już wyrzuciliśmy za bramę, nawet była reklamówka. Wiem, że piesek jest mały, słodki itp., ale są jakieś ograniczenia. Możesz popatrzeć, ale to wszystko.

Zwracamy uwagę dzieciom, one skarżą się rodzicom i później wielkie oburzenie sąsiadów (jak to my możemy ICH dzieciom zwracać uwagę). Ale hit był tydzień temu.

Idzie młoda (11 lat) dziewczyna z psem na smyczy, mieszka 10 metrów ode mnie. Piesek zrobił sobie kupkę na samym środku mojej furtki. Otwieram drzwi, mówię, że chyba wypada posprzątać, młoda zlękniona "dobrze, dobrze".

Tego samego dnia, dwie godziny później. Moi rodzice gdzieś wyjechali samochodem, matka tej dziewczynki, myśląc, że nikogo nie ma w domu, otwiera furtkę szeroko i sobie idzie. Dobrze, że pies spał zamknięty w domu, bo na pewno by wyleciała na ulicę.

sąsiedzi

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 88 (158)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…