Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84422

~iri ·
| Do ulubionych
Sezon ślubny powoli się rozkręca, ale póki co planuję być w tym roku tylko na jednym weselu i w związku z tym od dłuższego czasu intensywnie szukam sukienki. Mam jeszcze czas, ale panna młoda dopinguje mnie do poszukiwań, bo według niej świadkowa ma być "piękna jak z obrazka”. Mnie to na rękę, bo nie chciałabym biegać we wrześniu po sklepach z obłędem w oczach. Piekielnością pierwszą i spodziewaną jest dla mnie jakość tego, co można kupić stacjonarnie i internetowo - znalezienie czegoś z naturalnej tkaniny (nie dzianiny!) jest prawie niemożliwe, a jeśli dodatkowo owo coś ma mieć niepoliestrową podszewkę, graniczy z cudem.

Druga piekielność spotkała mnie całkiem niespodziewanie wczoraj na chrzcinach siostrzenicy. Kiedy mała spała sobie w wózku, siostra wypytywała mnie o poszukiwania. Zgodnie z prawdą powiedziałam, że chyba zdecyduję się na szycie, bo nie mogę znaleźć niczego odpowiedniego, zwłaszcza że mam w domu śliczny jedwab i od razu odpadnie mi zwężenie sukienki w talii (mam nienormatywny biust).

Oburzyło to naszą ciężarną bratową - cytat: "tylko taka tępa piz*a może teraz o tym mówić". Mnie zatkało, ale nie zatkało siostry i taty.

Niestety sprawa skończyła się wielką obrazą, bo brat wziął stronę żony i stwierdził, że to nasza wina, bo wykluczamy bratową i na dodatek rozmawiamy przy niej o wadze, a przy kobietach w ciąży o tym się nie mówi.

Oni wyszli, ale atmosfera i tak siadła...

chyba rodzina

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 72 (160)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…