Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84558

(PW) ·
| Do ulubionych
Historia Aime Sii o jej cesarskim cięciu, przypomniała mi sytuację z ostatnich świąt.

Ogólnie jestem osobą już pełnoletnią, ale jeszcze nie samodzielną życiowo. Oficjalnie jestem dorosła, ale jeszcze nie mogę sobie pozwolić na wynajęcie mieszkania, opłacenie rachunków etc. A chociaż nie przewiduję tego w najbliższych latach, to kiedyś chcę mieć dzieci. Jednak prawdopodobnie część ludzi nigdy nie uzna mnie za matkę.

Czemu? Otóż postanowiłam sobie już jakiś czas temu, że nie chcę rodzić, tylko zaadoptować dziecko.

Szanuję bardzo wszystkie kobiety, które zdecydowały się na ciąże, nawet je podziwiam, ale ja osobiście nie potrafię sobie tego wyobrazić (zaraz zlecą się osoby, które będą mnie hejtować za to, rozumiem). Dla mnie ciąża jest czymś po prostu... wybaczcie za określenie, ale obrzydliwym. Nie potrafię sobie wyobrazić, że coś by we mnie rosło, widok ciężarnego brzucha bardziej mnie odrzuca, niż zachwyca, a widząc filmiki, jak dziecko się rozpycha i widać jak się rusza, aż dostaję dreszczy.

No i wszystkie historie o tym, jak okropna potrafi być ciąża, dodatkowo mnie odrzucają. Mimo to, chcę pewnego dnia wychować jakieś dziecko, dać mu dom, edukację i miłość. Adopcja wydaje mi się rozwiązaniem bardziej niż oczywistym. Ja nie będę musiała się męczyć z ciążą (leniwa ze mnie gówniara, która nie chce się poświęcić dla dziecka, wiem), a ktoś zyska prawdziwe życie, zamiast spędzać je w sierocińcu. To ma dla mnie znaczenie, a nie opinia ludzi.

Po tym przydługim wstępie, chciałabym się cofnąć do bożego narodzenia 2017r. Jak zawsze spędzałam ten czas u rodzinki w innym mieście. Po obiedzie zeszło na różne tematy i wujek zaczął wypytywać mnie o życie, plany, przyszłość i tak dalej. Rozmowa tak się potoczyła, że w końcu powiedziałam, że gdy nadejdzie czas, to chcę zaadoptować dziecko, a nie rodzić.

Powiedziałam wszystkim, że to dla mnie nie jest naturalne, że wydaje mi się to niesmaczne i po prostu nie chcę tego przeżywać. Nie sądziłam, że rozpętam tym piekło.
- Ale jak to nie chcesz rodzić? Przecież to najlepsze, co może spotkać kobietę!
- Kobiety od wieków rodzą i nie widzą w tym problemu, a ty wydziwiasz.
- A co powie twój facet, że ma wychowywać cudze dziecko? (Nie mam chłopaka, ale gdyby którykolwiek kazał mi zajść w ciążę, to na pewno bym stwierdziła, że nie nadaje się na ojca moich dzieci).
- A gdyby twoi rodzice nie chcieli mieć dzieci? To co wtedy? (P.S nie chcieli. Po prostu wzięli odpowiedzialność za to, co zrobili, co bardzo doceniam).
- Jak spotkasz faceta to ci przejdzie, teraz tak mówisz.
- To obowiązek każdej kobiety, by być w ciąży
- Jeżeli zaadoptujesz, to nie będziesz się czuć prawdziwą matką, bo to nigdy nie będzie twoje dziecko.
- Zaadoptowanego nie pokochasz tak, jak prawdziwego.
I tego typu podobne.

I wiecie, co jest w tym najgorsze? Że większość tego tekstów, jaka to ciąża nie jest wspaniała, rzucał... wspomniany wcześniej wujek. Babcia coś dorzuciła, ale większość kobiet w rodzinie nie wypowiedziało się ani słowem.

Jedynie facet, który nigdy nie miał nawet możliwości poczucia, albo zrozumienia, jak to jest, tłumaczył mi, że jako kobieta mam moralny obowiązek urodzić dziecko, jednocześnie robiąc z mężczyzn męczenników, bo ci muszą przecież znosić kobiety w ciąży, ich zachcianki i zmiany nastrojów, a one "tylko" muszą to przeżyć...

Rozmowę skończyłam w momencie, gdy pijany wujek zaczął mówić, że zawsze mogłabym zajść w ciąże w wyniku gwałtu...

rodzina

Skomentuj (56) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 139 (177)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…