Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84567

(PW) ·
| Do ulubionych
Gwoli wyjaśnień powiem, że od kilku miesięcy prowadzę inicjatywę studencką, w ramach której tworzę wraz z zespołem wózki inwalidzkie dla psów. Mamy fanpage i na tym fb podany jest mejl i numer telefonu (karta za 5 zł by nie dzwonili na mój prywatny. Najlepsza decyzja ever).
Tak jak ludzie zazwyczaj kulturalnie do nas piszą tak nie obyło się bez kwiatków:

1. Pisze na mejla kobieta, która ŻĄDA od nas jakiejś rzeczy by móc napisać o tym na blogu, popierając swoją "prośbę" tym że jest samotną matką i sama rozdaje potem te rzeczy potrzebującej osobie z rodziny.

2. Godzina 2 w nocy. Dzwoni telefon "służbowy", odbieram bo czasem dzwonią właściciela prosto z kliniki, którzy stoją nad decyzja czy usypiać psa czy można coś jeszcze zrobić. Nie tym razem.
Przytaczając rozmowę: J(ja) T(typiara)
J: Halo?
T: Pani Julia?
J: Tak, co się stało?
T: Bo mój pies nie chodzi i chce wózek.
J: Jaki dokładnie uraz miał miejsce?
T: Cztery lata temu spadł że schodów i nie chodzi.
J(zdziwiona) : Czyli to stary uraz? Może Pani zadzwonić jutro? Jest środek nocy.
T: A to nie może mi Pani teraz Wycenić? Nie ma cennika na Państwa stronie.
J: Działamy charytatywnie, naprawdę proszę zadzwonić jutro.
T: Czyli za darmo?
J(już zła jak osa): Tak, za cenę materiałów zazwyczaj do 200 zł.
T(chyba wykalkulowała) : 200!?! Chyba cie poj*bało że ja będę tyle płacić. Byście k*rwa zdechli złodzieje.
*koniec rozmowy*
Rano aż sprawdziłam połączenia bo to było tak nierealne, że nie wierzyłam, że ta rozmowa się wydarzyła.

3. "Chcę wózek dla psa, ale nie dam badań bo na co wam". Nie zaliczę ile razy już musiałam tłumaczyć, że potrzebna jest mi historia choroby by chociaż móc zacząć cokolwiek robić. Często na tym etapie wszystko się urywa zwieńczone różnymi przekleństwami.

4. "Ale jesteście ch*jowi, ja to zrobię lepiej" takich kozaków mieliśmy niewiele ostatnio, ale ile oni psują nerwów to szkoda gadać. Wiem doskonale, że to co tworzymy nie jest idealne, ale czepianie się byle się czepiać i rzucanie uwagami merytorycznie błędnymi irytuje.

5. By stworzyć wózek potrzebujemy szelek i wymiarów. Często jest tak, że ktoś nie odzywa się kilka tygodni, a jak już wyśle te szelki to wózek chce na już i zdziwko jest i foch, kiedy mówię, że jest kolejka, a wiele rzeczy nie zależy od nas.

Ufff... To chyba główne rzeczy jakie mnie irytują. Jak sobie coś jeszcze przypomnę to dopiszę.

Podlasie

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 180 (186)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…