Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
poczekalnia

#84571

~MiciaSlubna ·
| było | Do ulubionych
Zaczął się sezon ślubny. I tym razem to ja stanę na ślubnym kobiercu. Jednak najpierw muszę przebić się przez małe lub większe piekielności, których zbiór zobaczycie poniżej.

1. Narzucenie gości
Wesele chciałam w jak najmniejszym, najbliższym dla mnie gronie. Oznaczało to, że nie zaprosiłam wujka oraz jego dwóch synów. Mimo, iż była to najbliższa rodzina-brat i bratankowie mamy, to delikatnie mówiąc, nie przepadałam ani za kuzynostwem, ani za wujem i poza sferą kontaktów jak z obcym człowiekiem tj. przywitanie się, ewentualny test o pogodzie, nie utrzymywałam więzi. Ostatni raz widziałam ich na jakimś pogrzebie.
Nie zaprosiłam ich, co oburzyło moją ciotkę, bo to przecież jest rodzina i musi być na weselu. Oburzenie ciotki było wynikiem tego, że akurat ona utrzymywała z tamtą częścią rodziny kontakty. Próbowałam jej przetłumaczyć, że zamiast obcych dla mnie ludzi, wolę moich przyjaciół. Nie zrozumiała.

2. Krótka sukienka-problem w sklepie
Nie wiem czy w tym sezonie każda Panna Młoda musi mieć długą suknię, bo jeśli chodzi o krótsze, za kolano, wybór był marny. Gdy weszłam do nie wiadomo którego z rzędu salonu i poprosiłam o sukienkę krótką, sprzedawczynie patrzyły na mnie jak na dziwoląga i albo twierdziły, iż te konkretną długą suknie można bezstratnie skrócić albo że długa suknia jest lepsza, bo jest bardziej ślubna.

3. Wesele bez dzieci do 10 roku życia
Uważamy z narzeczonym, iż wesele to nie jest miejsce dla berbeciów, a za animatorkę nie chce nam się płacić-wolimy te pieniądze przeznaczyć na wycieczkę. Wobec powyższego zapraszaliśmy tylko dzieci powyżej 10 roku życia. Z mojej strony rodziny nie było to problemem, bo ja byłam ostatnia i najmłodsza jak na razie, za to ze strony lubego, no cóż.
Trafiały się ciotki i wujki, które koniecznie musieli zabrać ze sobą ich dziecko. Próbowali przekonać nas, że przy takim małym dziecku nawet za talerzyk nie zapłacimy. My pozostaliśmy nieugięci i stwierdziliśmy, że jak nie chcą, to niech nie przychodzą po prostu wcale, bo na salę z berbeciem nie wejdą. Chcieliśmy uniknąć z góry sytuacji, gdy część gości zastosuje się do naszej prośby, a część wejdzie z dziećmi. Ma być sprawiedliwie i tyle.

wesela

Skomentuj (30) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 89 (125)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…