Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Na każdym kroku słyszę, że dzieci bez przerwy chorują. Z jednej strony ok, na pewno więcej niż dorośli, kiedyś muszą nabyć odporność, ale z drugiej strony...

W żłobku mojego dziecka na ogrzewaniu nie oszczędzają. Zimą, żeby ubrać/rozebrać dziecko w szatni sama musiałam się rozebrać, żeby się nie ugotować. Całą zimę moje dziecko było jedyne biegające na krótki rękaw (bluza w szatni w razie czego). W sumie do tej pory jest jednym z niewielu tak ubranych.

Ostatnio byliśmy w sali zabaw. Moje dziecko t-shirt, szorty i całe mokre, zdarzały się dzieciaki nie tylko w długich spodniach, ale i bluzkach z długim rękawem. Na wielką salę 1 szatnia i 1 suszarka. Kolejek do nich nie było.

Wczoraj byliśmy na placu zabaw. Fakt, pół dnia lało, ale jak przestało i wyszło słońce, to mieliśmy ok 25 stopni. Plac zabaw jest zamykany tylko dla mieszkańców osiedla, także odpada opcja, że ktoś przyszedł nie wiadomo skąd nieodpowiednio ubrany. Na placu ani jednego rodzica w długim rękawie. Większość biegających dzieci podobnie, ale kilka kwiatków w kurtach i czapkach było. Moją uwagę zwrócił chłopiec w grubej polarowej bluzie. Czerwony, cały mokry. Akurat bawił się koło mojego dziecka, gdy przyszła matka zdjąć mu tę bluzę. Myślałam, że padnę jak pod spodem miał jeszcze jeden długi rękaw.

I na koniec z rodzinnego podwórka. Moja siostra ma 2 przedszkolaków. Jak do niej przychodzimy, to nie da się wytrzymać. Bez względu na porę roku gorąco jest przeokropnie. Okna nie można otworzyć, bo przecież dzieci. Jej dzieci zawsze są w domu na długi rękaw, poza środkiem lata kiedy wszyscy chodzą "prawie nago". Spotykamy się raz na kilka miesięcy mimo, że mieszkamy dość blisko, bo jej dzieci wiecznie chore.

Skomentuj (38) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 112 (128)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…