Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
zarchiwizowany

#84623

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Czytam historie o kradzieżach i mi się przypomniało. Był sobie pewien byznesmen, zatrudniający ludzi w budowlance. Oczywiście na czarno, co z resztą było wierzchołkiem góry lodowej w jego machlojkach. Pieniędzy zatrudnieni zwykle nie widzieli na oczy nigdy. Miał samochód, papiery był na kogoś innego, robotnicy się z nim dogadali, żeby podpisał umowę (wiedział jaki film grają w tym kinie, człowiek był normalny), zabrali mu i sprzedali, żeby odzyskać chociaż część kwoty za pracę. Oficjalnie nie miał właściwie nic wartościowego, mieszkał z matką w jej mieszkaniu. Numery takie jak wkręt w oponie (dla niewtajemniczonych: do domu dojedzie, ale opona wymaga naprawy u wulkanizatora lub wymiany) miał robione na porządku dziennym. Nie był bity, był wręcz katowany (łamanie kości w wyniku pobicia), nadal bez skutku. Nie wiem jak się dalej sprawy rozwinęły, czy komuś całkiem nerwów nie popsuł i go nie zakopali w jakimś lesie, ale połamane żebra, naloty na dom i inne atrakcje nie sprawiły, żeby zmądrzał. Podsumowania nie będzie.

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -9 (17)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…