Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84659

(PW) ·
| Do ulubionych
Było już dużo historii o szeryfach na drogach, ale ten, którego spotkałam w piątek przebija wszystko.

Jest w moim mieście pewna dwupasmówka. Prawy pas prowadzi z centrum i jedzie wiaduktem, a lewy prowadzi ze „zwykłej” dzielnicy, jest mało uczęszczany i jedzie dołem, na końcu wiaduktu się spotykają, ale jeszcze przez kilkaset metrów między nimi ciągnie się zwężający się pas wyłączony z ruchu, a na samym końcu, zaraz za tą częścią wyłączoną, gdy pasy są już równoległe to zostaje tylko jeden, prawy, pras. I dla jasności, aż do momentu gdy lewy pas wjeżdża na prawy to między nimi jest linia ciągła. Myślę, że wiadomo o co chodzi i łatwo to sobie wyobrazić.

Ale do rzeczy. Wracałam do domu piątkowym popołudniem, więc ruch spory. Jechałam akurat wyżej wspomnianą ulicą, lewym pasem. Gdy wyjeżdżałam na wysokość wiaduktu, zauważyłam, że na prawym pasie wszystko stoi przez popołudniowe korki. Ludzie pracujący w centrum wracali do domu. Tak sobie jadę jakieś 40km/h (co chwila światła, więc nie ma sensu się rozpędzać) i omijam ten korek, gdy nagle z prawego pasa na mój wjeżdża samochód, blokując oba pasy. Wiecie, typowe chamskie „zagranie”, bo jak ktoś może sobie wyprzedzać korek, w którym stoi władca dróg? Problem w tym, że wyjechał dosłownie w ostatnim momencie i nie zdążyłam wyhamować. Oczywiście awantura, że baba za kółkiem, że wyhamować nie potrafi i że wyprzedza. Policja wezwana, chociaż sądząc po zachowaniu i tekstach tego pana był pewny, że to moja wina.

Na końcu cały czas się odgrażał, że on tak tego nie zostawi i będę płacić jego mandat.

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 94 (98)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…