Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84720

~Anonimowamaruda ·
| Do ulubionych
Sytuacja opisana poniżej miała miejsce w tamten piątek.

Sprzątam pewien biurowiec. Pani najmująca tam salę do jogi zapytała mnie, czy nie zechciałabym pomóc jej mamie posprzątać w domu. Kobieta ma raka i ze względu na niedawną operację nie może wykonywać za wiele. W porządku.

Zapytałam, co, jak, gdzie i pozostała kwestia, ile? Pani ugada się z mamą. Ja zostawię numer. Umówiłyśmy się na piątek, na godzinę 12. Zapewniona, że wszystkie środki czystości posiada, wyruszam.

Kiedy przekraczałam próg domu Schorowanej Pani, nie spodziewałam się, że można aż tak zapuścić mieszkanie. Jednak skoro ja tu jestem od sprzątania, rozpoczynam od okien. Obklejone brudem z jednej i drugiej strony.

Jak się okazało, Pani płynu do szyb nie posiada, ale ma ocet. Same okna zajęły mi 4 godziny bez chwili przerwy w akompaniamencie jęków schorowanej, że to tak długo, a tyle wszystkiego idzie. Przetrzymałam, jednak już miałam ochotę stamtąd uciekać.

Następnie było wycieranie kurzów. Pani na każdej półeczce trzymała jakieś cenne w jej mniemaniu pierdoły. Od wazonu po szklanego słonia. Nie wiem, jakim cudem niczego nie potłukłam, będąc co chwila upominaną, aby obchodzić się delikatnie.

Jedynie z łazienką uwinęłam się dość sprawnie, jednak na moje zapytanie, gdzie znajdę mleczko i domestos, usłyszałam poprzednią odpowiedź. Nie ma. Zrezygnowana, zrobiłam wszystko na miarę moich możliwości.

A na końcu przetarłam podłogę. Musiałam zrobić to szmatką, bo Schorowana Pani mopa nie posiadała, twierdząc, że nie korzysta.

Na koniec wręczyła mi 50 zł, twierdząc, że myślała, iż zrobię to szybciej i teraz mam sobie iść, bo ona jest zmęczona po sprzątaniu.

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 182 (216)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…