Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84742

(PW) ·
| Do ulubionych
Gorąco, co jakiś czas przejdzie przelotna burza i podleje - zatem trawa rośnie jak szalona i nie ma dnia, żeby nie było słychać, jak w okolicznych ogródkach dzielnie trwają sianokosy :)
Skoszoną trawę powinno się zapakować do odpowiednio oznaczonych worków na śmieci BIO i przechować na ogródku do czasu ich wywozu. A ten następuje raz na dwa tygodnie.

I tu dochodzimy do sedna piekielności:
* Po co trzymać na swoim ogródku, skoro można od razu wystawić pod wiatę śmietnikową. I tak sobie te worki, często niezawiązane, leżą na pięknej stercie i nabierają mocy, bukietu zapachowego. Ponieważ często potrafią być wyniesione na drugi dzień po odbiorze, to leżą tak dwa tygodnie. Na zmianę deszcz i słońce - już po tygodniu smród jest nie do opisania!

* Winić za to tylko niedbałych mieszkańców? Też, ale nie wyłącznie. Oto firma administrująca osiedlem skosiła trawę dzień po odbiorze i dała mieszkańcom wspaniały przykład.

* Odbierać śmieci częściej, niż raz na dwa tygodnie? Gmina nie zorganizuje - to zorganizujmy sami! Poprzedni Zarząd Wspólnoty Mieszkaniowej organizował sam takie wywozy - astronomiczna cena 100zł za jeden wywóz. Ale nowy za cel postawił sobie nie robić niczego, co robili poprzednicy - więc nie będzie wywozów dodatkowych i co nam Pan zrobi...

* I na dokładkę sam proces odbioru śmieci. Jedzie sobie co dwa tygodnie taka śmieciarka i zbiera z okolicy wszystkie śmieci BIO - trawę, obierki z kuchni (bo to też bio), przycięte gałązki. I wszystkie te śmieci już nieco miały okazję "dojrzeć". I jedzie taka śmieciarka przez okolicę - a za nią ciągnie się strużka "wody". Postój pod wiatą, potrzebny na zapakowanie worków na pakę - skutkuje pojawieniem się kałuży na drodze! I to wsiąka w kostkę, w szutrową nawierzchnię. Mimo walki myjką ciśnieniową - nie udaje się tego domyć. Za głęboko siedzi i śmierdzi.

Rozumiem, że jak odpad zielony gnije, to coś tam cieknie. Rozumiem, że jak by ludzie nie wystawiali, to by wodą nie nasiąkało itd. Ale nie rozumiem, jak może być tak, że firma odpowiedzialna za wywóz ma w głębokim poważaniu, w jakim stanie zostawia ulicę po swojej wizycie. Ładuje śmieci i jedzie - a fetor zostawia mieszkańcom. Niemal jak w paradoksie żula - jak żul jedzie tramwajem, to tramwaj "jedzie" żulem. A kiedy wysiada z tramwaju, to tramwaj wciąż "jedzie" żulem. Tutaj wszystko "jedzie" zapachem gnojówki z odpadów zielonych... :/

śmieci śmieciarka odpady bio upał

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 74 (92)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…