Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84774

(PW) ·
| Do ulubionych
Programy antyplagiatowe.

Przez kilka lat byłam związana z uczelnią. Nie tylko jako studentka.

Kilka lat temu wszedł obowiązek wrzucania prac licencjackich i magisterskich w program antyplagiatowy. Na jednej z rad wydziału tłumaczono wszystkim wykładowcom, którzy będą promotorami, jak należy interpretować wyniki otrzymane z programu.

Jasno i, moim zdaniem, logicznie, wyjaśniono, że będzie tak, że np. program wyrzuci nam 80% podobieństwa (szczególnie przy licencjacie, który jest zazwyczaj odtwórczy) do innych opracowań, ale... jeżeli student będzie mieć przypisy, to nie ma mowy o żadnym plagiacie i rolą promotora jest oświadczyć, że w pracy znajdują się stosowne odwołania i podstaw do odrzucenia licencjatu nie ma.

Czerwiec. Szał obron.

Koleżanka pisze licencjat i panikuje, bo na jej uczelni nie "przechodzą" prace, które będą mieć 35% lub więcej podobieństwa do jakichś innych opracowań. To, że w jej pracy znajdują się odpowiednie przypisy do każdej przytaczanej definicji czy cytowanych słów badaczy, pana promotora nie obchodzi.

Więc teraz cała grupa siedzi i zamiast szlifować prace, by były lepsze merytorycznie, dziubie białe kropeczki (czcionka 1) co czwarty wyraz, by oszukać system.

uczelnia

Skomentuj (51) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 135 (141)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…