Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84778

(PW) ·
| Do ulubionych
O piekielnym psie mojego dziadka.

Cóż, mój dziadek (który byłby materiałem na kilka historii) na starość dziwaczeje. Miał jednego psa, to wywiózł go do lasu „bo za mało szczekał" - czyli po prostu się nauczył, że np. na rodzinę szczekać nie trzeba - i sprawił sobie nowego, od naszej suczki.

Tamtego też chciał wywieźć, z tego samego „powodu”. Gdy się o tym dowiedziałem (i przy okazji o losie poprzedniego), to mu powiedziałem, że znajdę mu jakiś dom, bo już zdążył sobie wziąć nowego psa od znajomego, ale jak z kolejnym będzie takie coś próbował, to już żadnego mieć nie będzie. Psu dom znalazłem.

Już zachowanie mojego dziadka można uznać za piekielne, ale tutaj dochodzimy do nowego piekielnego pieska.

Dziadek wybrał sobie taką kreaturę z zagłębia Sosnowca afrykańskiego, że gorszej chyba się nie da. Mały pies, od samego początku charakter miał taki, że szczekał na wszystko. Była nadzieja, że jak podrośnie, to się uspokoi, ale nie - jest jeszcze gorzej.

Mała kreatura szczeka i wyje na wszytko - gdy ktoś przyjdzie, gdy zobaczy ptaka, gdy spadnie liść czy gałąź, gdy coś usłyszy, gdy powieje mocniej wiatr (alert RCB lubi to), gdy rozmawiam z babcią, gdy z okna mojego domu 70 metrów dalej zawołam kota. Przy tym szczekanie jego jest cholernie piskliwe i głośne, do tego stopnia, że w uszach czasem aż kłuje, przy szczekaniu nie da się rozmawiać i ten pisk przebija się nawet przez silnik kosiarki, gdy koszę babci trawę. Ten pies doprowadza do szału chyba wszystkich oprócz dziadka, który się cieszy, że pies "w końcu szczeka jak należy".

Pozostaje nadzieja, że którego dnia jakoś wyskoczy z kojca i ucieknie przez jedną z dziur w siatce.

dom

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 81 (139)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…