Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84801

(PW) ·
| Do ulubionych
Myślałam, że historia o rąbniętej rodzince mojego ex narzeczonego (#84507) będzie ostatnią jaką o nich tu umieszczę. Jak widać - myliłam się. Ta rodzinka ma serio jakieś zwarcia w mózgu.

Wczoraj odebrałam połączenie od dzielnicowego, z którym mam dość dobre relacje. Dowiedziałam, się iż mój były narzeczony wczoraj rano (21.06.19) był u niego razem ze swoją mamusią i próbowali złożyć zawiadomienie, że nachodzę regularnie ową panią w jej miejscu pracy. Zostali wyproszeni, bo ich wypowiedzi dosłownie nie trzymały się kupy.

Wybuchnęłam śmiechem i powiedziałam, że w sklepie gdzie pracuje moja niedoszła świekra, byłam zaledwie trzy razy od momentu zerwania z jej synalkiem (ostatni raz pół roku temu), a i tak nie nawiązywałam kontaktu wzrokowego czy werbalnego z tą panią, bo zwyczajnie nie mamy sobie nic do powiedzenia. A poza tym mam chyba prawo przyjść do sklepu, w którym ta kobieta pracuje, bo w handlu nie ma miejsca na waśnie i spory "rodzinne", ma pracować i tyle, a jak jej się coś nie podoba, niech idzie sobie kląć na zaplecze i wróci po chwili.

Dzielnicowy przyznał mi rację. Powiedział, że jeżeli pojawią się na "moim" komisariacie jeszcze raz, po prostu będą się tłumaczyć przed wyższą instancją.

Brak mi słów. Jak bardzo trzeba być chorym z nienawiści aby robić takie coś?

Skomentuj (19) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 75 (95)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…