Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84876

(PW) ·
| Do ulubionych
Sobotni ranek, koło 10. Kto ma małe dziecko ten wie, że wtedy się już nie śpi :) Zatem i ja od wschodu słońca na nogach, już nawet zrobione zakupy w sklepie.

Parkujemy pod domem i nagle córka pyta:
- Tato, a co to za pan na drabinie?
Patrzę, a tam jakiś gość stoi na drabinie, rozstawionej w moim ogródku, przystawionej do ściany mojego domu i coś tam sobie wesoło majstruje przy mojej rynnie, przyczepionej do mojego dachu.
Krew człowieka może zalać już na sam ten widok, ale wychodzę i grzecznie pytam:

- Co tu się dzieje i kto pPanom (bo drugi trzymał drabinę na dole) pozwolił w ogóle wejść na mój ogródek?
- Tam jest pan, niech pan z nim rozmawia.
Odrzekli od niechcenia i jak gdyby nigdy nic, dalej coś wiercą.

Idę do wskazanego gościa i pytam, co się dzieje. Pan stwierdza, że była informacja wrzucona do skrzynki, że będą coś robić. I że powinienem się cieszyć, że robią. A jak nie chcę, to mogą sobie pójść. Tutaj możecie sobie zwizualizować minę pana rodem z Misia - "nie mam pana płaszcza i co mi pan zrobi". To z taką miną, okraszoną ironicznym uśmieszkiem, pan mi łaskawie udzielał informacji.

Tytułem wyjaśnienia - mieszkam na osiedlu domów, jest administrator, wspólnota mieszkaniowa itd. Każdy dom ma wyłączność na korzystanie z przynależnej mu działki i nikt nie ma prawa tam wchodzić bez uzyskania zgody właściciela. Jak np. firma kładła instalację światłowodową - to musiała mieć zgodę każdej osoby, której działkę przekopywała.
Administrator dba o bieżące naprawy, konserwacje. Nie wiem, może i była potrzeba naprawy. Ale to trzeba jakoś zorganizować, powiadomić, ustalić termin prac. Raczej nie było to nic pilnego, żeby musieli wejść w trosce o ratowanie czyjegoś zdrowia i życia.

W międzyczasie pan zlazł z drabiny, odpalił papierosa, wyjął komórkę i łazić po całym ogródku, głośno rozmawiać i wesoło strzepywać popiół z papierosa tam, gdzie akurat mu się stało.

Nie wytrzymałem. Wywaliłem towarzystwo.
Chcieli robić - powinni dostać moją zgodę na wejście i na robienie jakichkolwiek zmian w mojej własności. A nie tak, że włażą jak na swoje.
Poza tym powinni zrobić i iść, a nie deptać ogródek i brudzić papierosami - nie palę i nie chcę, żeby mi ktoś palił u mnie.

I najlepsze - Pan składa drabinę i... zamiast do furtki idzie do płotu i próbuje drabinę przecisnąć między tujami do ogródka sąsiada! Na już mniej grzeczną sugestię, żeby wynosił się z drabiną przez furtkę, bo mi niszczy drzewka - odpowiedział: "Czy pan jest normalny? Utrudnia mi pan pracę". No, niestety, jak ktoś się chamsko zachowuje, to ułatwiać mu nie będę.

Za jakiś czas widzę, że wleźli do sąsiada, przystawili drabinę akurat do ściany, gdzie ma sypialnię. Za chwilę sąsiad w samych bokserkach wyskakuje na zewnątrz i każe im się wynosić (sąsiad wojskowy, to i słowa były nieco bardziej "wojskowe"). Wiecie, rano, a tu ktoś cię w sypialni podgląda...

Aha - sprawdziłem skrzynkę. Żadnej informacji oczywiście nie było. Nikt z sąsiadów nie wiedział o żadnej planowanej naprawie. Żona innego sąsiada dzwoniła do niego, że się boi, bo jest sama z kilkumiesięcznym dzieckiem, a jacyś goście są w ogrodzie i włażą po drabinie. Bała się, więc nie wyszła do nich.

Jak można tak kłamać w żywe oczy:
- było powiadomienie w skrzynce - no nie było.
- zgody były zbierane - no nie były, bo jakoś ja żadnej nie dawałem.
- nie mamy do Pana maila i nie mogliśmy się skontaktować - kurde, jakoś każdą inną rzecz potrafią mailem wysłać, a tu nagle go nie mieli.

Od tygodnia prawie próbuję się dowiedzieć, co było robione, w jakim zakresie. I jaka firma to robiła - bo oczekuję jakiejś rękojmi na te prace - skoro coś robili, to niech dadzą gwarancję, że nie zepsuli - a nie nagle w zimie mi rynna zacznie przeciekać.
Zgadnijcie - z jakim na razie skutkiem odbijam się od Zarządu Wspólnoty i Administratora...

wspólnota mieszkaniowa dach administrator naprawa

Skomentuj (26) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 131 (139)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…