Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84883

~Inspiron ·
| Do ulubionych
Dzień dobry Piekielni. Czytuję Was od lat, ale teraz postanowiłem opisać jedną sytuację, która niedawno miała miejsce. Nie chce mi się zakładać konta specjalnie dla jednej opowiastki, więc nie odpowiem niestety na ewentualne komentarze.

Otóż mam w pracy kolegę. Znamy się już parę ładnych lat, ale nie jest to jakiś wielki mój przyjaciel. Po prostu zwykły ziomek z roboty, nic więcej. Jest to człowiek, który wiecznie narzeka na brak kasy. Dzień w dzień to samo, co mnie nieco dziwi, bo nie zarabiamy najniższej krajowej (choć kokosy również to nie są).

Sytuację materialną mamy podobną - nasze partnerki także pracują, mieszkania posiadamy własne bez kredytów, dzieci również brak. Jest to typ osobnika, który zawsze stoi przy mnie, kiedy kupuję sobie puszkę napoju z automatu i pyta czy mu też wezmę, bo on nie ma kasy przy sobie. Nie będę żałował tych 2 złotych na napój, więc nie ma dla mnie problemu.

Oczywiście nigdy nie wziął też dla mnie, kiedy sam kupował. Nie szkodzi, przecież nie wymagam tego. Opisuję to wszystko dlatego, iż to zachowanie ma znaczenie w dalszej części historii.

Ostatnio przyszedł do mnie i wywiązał się taki oto dialog:
[J] - ja
[K] - kolega

[K]: - Stary słuchaj, bo ja teraz na weekend jadę ze swoją w góry, wiesz nie?
[J]: - Wiem, no i co w związku z tym?
[K]: - No bo kurde, ciężki miesiąc teraz jest i chciałem zapytać, czy nie pożyczyłbyś mi trochę kasy. Krucho mam, serio.
[J]: - No ok, ale ile chcesz?
[K]: - Tak z 5 stówek dałoby radę?

W tym momencie zrobiłem oczy jak 5zł i powiedziałem, że skoro nie ma pieniędzy, to może lepszym wyjściem będzie przełożenie wyjazdu. No ale lament, że on ma już zarezerwowany nocleg. Powiedziałem, że dobra, pożyczę. Ale tylko i wyłącznie po spisaniu odpowiedniej umowy notarialnej. To się zdziwił, i że jak to niby tak. Ano srak, normalnie, 500 zł to dużo pieniędzy, "na gębę" mogę mu dać 50 lub 100 zł, ale nie 500.

Oczywiście odszedł naburmuszony. Nie to nie, łaski bez. Teraz rozpowiedział w pracy jaki to ja jestem męski członek, cham i skąpiradło, bo nie chciałem paru groszy pożyczyć koledze. Tak się składa, że chciałem. Ale chciałem mieć to podparte konkretną umową, bo wiem jaki to człowiek i myślę, że tej kasy bym już więcej nie zobaczył.

Cóż, wolę być męskim członkiem, chamem i skąpiradłem niż frajerem.

praca

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 186 (192)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…