Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84891

~Svea ·
| Do ulubionych
Hobby mam nietypowe. Noszenie noży i spacery po opuszczonych miejscach, lasach, ruderach. Często łączę ze sobą obie pasję, z nożem w lesie i bezpieczniej, i przyciąć coś można, grzyba zebrać jak się cholernik w trawie zasiedzi, ognisko za pozwoleniem zorganizować.

No i stało się, przy docinaniu gałęzi nóż zjechał (moja głupota) i trafił prosto w palec ręki lewej, wbił się po samą kość. A nóż ostry, bo ratowniczo-survivalowy, sam się z palca wysunął jak z masła..

Krwi było co niemiara. No cóż, nie pierwszy raz i zapewne nie ostatni, więc tamujemy z narzeczonym krwotok i szybka decyzja co dalej. Szczęściem szpital znajdował się zaraz obok lasu, więc postanowiłam, że prędzej tam dolecimy na własnych nogach, niż karetką, ilość krwi przeraziła mnie na tyle, że po prostu nie chciałam czekać.

Wpadłam na SOR z całkiem już przekrwawionym prowizorycznym opatrunkiem, pan pierwszy w kolejce do rejestracji przepuścił mnie przed siebie, bo był pewien że odcięłam sobie palca. [P]ani w okienku rzuca mi 3 strony do wypełnienia, nieprzychylnie patrząc na to, że właśnie zakrwawiam jej biurko.

Obiecuję, że narzeczony wszystko wypełni, ja proszę tylko o opatrzenie tego bałaganu, bo leci ze mnie już dobre 20 min, a jak na złość apteczka została w drugiej torbie.
[P]: Trzeba czekać.
I rzuca mi numerek 884. Na tablicy wyświetlony dopiero 850-któryś.
[J]a, już zdenerwowana: Tak, wiem, że do chirurga trzeba czekać, ale nie jestem w stanie tego zatamować.
[P] wzdycha. Plama krwi na biurku nadal się powiększa.
[P]: No ja pani mogę czegoś poszukać.
I idzie, na dobre 5 minut, gdzieś w eter. A, nie. Do łazienki. Dostaję trochę papieru toaletowego i 2 (słownie: dwie) jałowe gazy.
[P]: Tylko to mogę dać.

Aha. Ale przecież szpital.. No, co robić. Zawijam. Staram się nie denerwować, bo im więcej nerwów, tym bliżej omdlenia. I czekam na chirurga, w sumie wyszło ponad godzinę. Szczęście, że w końcu krew przestała lecieć i mogłam w spokoju czekać na moje szwy. Ale co jeśli by nie przestała?

Nie wierzyłam, że można się wykrwawić siedząc na krześle w szpitalu. Pani nawet przez myśl nie przeszło, żeby mi podać cokolwiek do zatamowania krwotoku, dopóki wyraźnie i stanowczo o to nie poprosiłam.

Poza tym... nie mieli apteczki? W szpitalu na recepcji? Mój facet musiał ścierać krew ze stolika, bo nabrudziłam. Obłęd.

słuzba_zdrowia sor

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 178 (202)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…