Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84898

(PW) ·
| Do ulubionych
Kilkanaście lat temu byłam świadkiem sytuacji, która mocno mną wstrząsnęła i wpłynęła na moje zachowanie jako pieszej.

Matka z dzieckiem na rękach (takie bardzo małe, ale nie wiem ile mogło mieć - nie znam się zupełnie) biegła do tramwaju, który stał na przystanku. Przystanek był między dwiema jezdniami, na których jest chyba dopuszczony ruch > 50 km/h (dla wrocławian - ul. Ślężna między Armii Krajowej a szpitalem na Weigla), a w dodatku kierowcy prują tam jak wariaci.

Kobieta biegła chodnikiem i wbiegła na pasy nie zatrzymując się ani nie oglądając.
Samochód nie miał szans wyhamować, kobietę odrzuciło na kilka(naście) metrów, upadła na plecy, główny impet poszedł na potylicę, raczej trup na miejscu.

Szczęście w nieszczęściu, że upadając (może świadomie) miała dziecko cały czas przyciśnięte do ciała, więc ono raczej ten wypadek przeżyło.

Tramwaj (którego byłam pasażerką) ruszył, więc nie wiem jak to się skończyło.

Od tamtej pory nigdy nie przebiegłam przez jezdnię/pasy na czerwonym świetle czy w ogóle bez rozglądania się. Tramwaj przyjedzie następny, szkoda ryzykować życie.

wrocław

Skomentuj (30) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 173 (189)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…