Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84930

(PW) ·
| Do ulubionych
Historia jest bardzo stara, nie brałem w niej udziału, znam ją tylko ze słyszenia, a dokładniej dowiedziałem się o niej na spotkaniu rodzinnym. Historia dotyczy mojej dalszej rodziny, a dokładnie dalszej kuzynki i jej taty.

Zaczęło się na rozmowie o węglu, a zeszło na coś zupełnie innego. Kuzynka bawiła się na podwórku, chodziła jeszcze do przedszkola. Wujek był niedaleko, miał na nią oko, ale zajmował się też jakimiś rzeczami. Brama była otwarta, bo czekali na dostawcę węgla.

Wtedy nagle przez bramę wparował pies sąsiada i rzucił się na kota. Kuzynka, chcąc go bronić, wzięła zwierzaka na ręce, no i sama została lekko ugryziona przez psa, który chciał dosięgnąć kota. Właściciel się nie ruszył, to wujek musiał psa odciągnąć, zadzwonił na policję. Kuzynka nie była mocno pogryziona, prawie że draśnięcie, ale mimo wszystko psa trzeba było wziąć na obserwację, co jeszcze właściciel utrudniał, bo nie miał szczepień. Kot trafił do weterynarza, ale się wylizał.

Co jednak ciekawe, zdecydowano o uśpieniu psa. Wujek, jako wielki fan psów, nie był zadowolony z tego, że pies ma odpowiadać za kompletny brak odpowiedzialności właściciela, szczególnie, że pies na ludzi się normalnie nie rzucał, był cięty na koty. Dzieci się z nim często bawiły, wszyscy tego psa znali, kuzynkę tylko drasnął. Wujek nawet tego psa bronił, ale bezskutecznie. Właścicielowi niewiele się oberwało, psa uśpiono.

I tak niewinne zwierzę poniosło karę za nieodpowiedzialnego właściciela.

sąsiedzi

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 151 (175)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…