Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84932

(PW) ·
| Do ulubionych
Historia z roku 2015-ego, postanowiłem ją w końcu opisać.
W 2015 roku szukałem jakiejś pracy dorywczej na wakacje, i w końcu znalazłem jedną przy wykładaniu towaru w markecie w Radomiu.

Zatrudniła mnie pracownica jednej z firm zajmujących się takimi rzeczami, miałem popracować miesiąc w zastępstwie za jedną dziewczynę która złamała rękę, a przynajmniej tak mi powiedziano.

Praca jak praca, irytująca ale da się znieść, ale cyrk i cała piekielność zaczęła się potem.

Po tygodniu (3 dni pracy) pracownica przyszła i powiedziała że dziewczyna wróciła miesiąc wcześniej ze złamania i niestety trzeba mnie zwolnić, ale wypłacą mi pieniądze za te 3 dni (około 60 złotych) tylko muszę podpisać przygotowaną umowie na platformie cyfrowej firmy. Umowę podpisałem, pieniądze nie przychodziły. Pracownica prosiła o dane bo może coś pomyliła, nr konta wysyłałem, dzwoniłem wiele razy zarówno do niej jak i do firmy ale pieniądze nie przychodziły. W końcu miałem dość i uznałem ze nie ma co nerwów i czasu tracić o te 50 zł, zwłaszcza że w międzyczasie znalazłem pracę lepszą i o wiele lepiej płatną.

Problem wrócił, gdy w marcu przyszedł email od firmy abym odebrał PIT od nich za tą umowę. Zadzwoniłem, zapytałem o jaki PIT chodzi, skoro nie dostałem żadnych pieniędzy. Powiedziano mi że pieniądze zostały wysłane na konto jeszcze w sierpniu.
Wtedy coś mnie tknęło.

Po poszukaniu hasła zalogowałem się na platformę i zobaczyłem tą umowę dokładnie. Jak się okazało numer konta podany w umowie był zupełnie inny niż ten, który podawałem 3 razy pracownicy, przy czym będąc dopiero 18 latkiem nie zauważyłem tego jak i w naiwności nie podejrzewałem ze pracownik jakby nie patrzeć dość profesjonalnej firmy może odwalać jakieś machlojki.
Zadzwoniłem razem z ojcem (jak wspomniałem jedna z pierwszych robót, w takich sprawach byłem jeszcze zielony), gdzie pracownica zaczęła się tłumaczyć, że może wpisała jedną czy dwie cyfry źle.

Wkurzyliśmy się, i powiedzieliśmy żeby nie robiła sobie jaj bo to jest zupełnie inny numer konta, zapewne jej, i jeżeli pieniądze nie znajdą się w przeciągu tygodnia to zgłaszamy sprawę na policję.
Usłyszałem wtedy jeden z lepszych tekstów w życiu:"Proszę mnie nie straszyć policją bo to są groźby karalne!"
Powiedzieliśmy że to nie jest żadna groźba karalna i jak zapowiedzieliśmy jeżeli pieniądze się nie znajdą idziemy na policję. Pracownica rzuciła na odchodne że jesteśmy chamami bez cienia współczucia bo ona samotnie wychowuje dziecko po czym się rozłączyła.

Pieniądze znalazły się następnego dnia.
Ta kobieta zatrudniała i zwalniała nie tylko mnie, ale też sporą liczbę osób i zapewne dorabiała się miesięcznie sporej ilości pieniędzy korzystając z faktu, że ludziom zazwyczaj nie chciało się męczyć o tak małe sumy pieniędzy. Podejrzewam również że kazała im robić swoją pracę, zważywszy na fakt że przez te 3 dni ona zawsze wychodziła wyładowawszy 1-2 palety, podczas gdy ja i inni mieliśmy ich nawet po kilkanaście.

Jak widać niektóre "madki" posuwają się wręcz do tego, że uważają ze bycie samotną matką uprawnia do oszustw i okradania ludzi...

sklepy Radom

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 173 (211)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…