Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84945

(PW) ·
| Do ulubionych
Historia może bardziej śmieszna niż piekielna. Zasłyszana od chrzestnej.

Okres przedświąteczny, chrzestna wybrała się na pocztę, by odebrać paczkę. Stała w dosyć długiej kolejce, gdy na pocztę wszedł kurier znanej firmy. Podszedł do jednego pustego okienka (ubezpieczenia lub kiosk).
K: Dzień dobry, szukam pani Takiej i Takiej, mam dla niej paczkę zaadresowaną na adres poczty.

Pani w okienku popatrzyła dziwnie.
P: Niestety nie pracuje tu taka pani, może jest w którymś z biur położonych w budynku poczty, sprawdzę.

Postukała coś na komputerze, pokręciła głową.
P: Niestety, nie ma takiej tutaj, może pomyliła adresy?

Kurier podziękował, usiadł na krześle i zadzwonił pod numer na paczce.
K: Dzień dobry, tu kurier Znanej Firmy, mam dla pani paczkę, ale wydaje mi się, że źle ją pani zaadresowała.

Chwila przerwy, gdzie pani tłumaczy coś kurierowi.
K: Nie, zaadresowała pani paczkę na Pocztę, a nie pracuje pani tutaj i nie mam komu zostawić tego.

Znowu chwila przerwy.
K: Nie, proszę pani, nie pracuję na poczcie i nie mogę zostawić tu paczki, bo pani nie będzie mogła pokwitować odbioru.

Znowu chwila przerwy.
K: Nie jestem z Poczty, nie mam prawa zostawić tam paczki, kurierów zamawia pani do miejsca, gdzie pani będzie mogła podpisać, że pani odebrała, inaczej może pani złożyć na mnie skargę, że oddałem paczkę niewłaściwej osobie. Mogę pani przywieźć to, gdzie pani tylko chce, ale nie zostawię tego na poczcie.

Po tym rozłączył się i siedział załamany przez kilkanaście minut.

Czy pani podała swój adres domowy? Nie wiem, ale jeżeli nie, to musiała udać się na pewno dalej niż na pocztę, aby paczkę odebrać.

kurierzy

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 212 (330)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…