Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#84995

(PW) ·
| Do ulubionych
Opowieści z pracy na recepcji część druga.

Było o kurierach, dzisiaj o interesantach.

Do naszego budynku codziennie wchodziło od 20 do 50 osób z zewnątrz chcących się dostać do wybranej firmy. Ogólny zbiór zachowań i zaobserwowanych piekielności.

1. Higiena i jej brak.
- Bardzo często na rozmowy o pracę przychodziły osoby z daleka pachnące jakby wylały na siebie butelkę perfum. Zarówno mężczyźni jak i kobiety. Współczuję HR'owcom przebywania z tymi osobami w ciasnym pomieszczeniu.
- Zdarzały się przypadki w drugą stronę - poplamione koszule, brudne paznokcie, brudne buty, hawajskie spodnie (serio, na rozmowę o pracę). Najgorsze dla mnie przypadki to brzydki zapach z buzi, najczęściej spowodowany wypaleniem papierosa tuż przed wejście, lecz niestety nie tylko.
- O higienie dokumentów już nie wspomnę. Niektóre dowody strach było wziąć do ręki.

2. Gadanie przez telefon.
- Nagminna sytuacja, kiedy ktoś podchodził do lady, rzucał dowodem i sobie gadał przez telefon. Fajnie, tylko ja w myślach nie czytam, nie wiem do której firmy ten człowiek idzie, a dla mnie to jest kluczowa informacja. I oczywiście złoszczenie się, że tyle to trwa, skoro próbuje się przebić z pytaniami przez paplanie przez telefon.
Po pewnym czasie zaczęłam ignorować takie osoby tak jak one ignorowały mnie. Jak z naszej strony nie było reakcji na takiego klienta, to się nagle okazywało że jednak da się telefon chociaż na chwilę odłożyć.

3. Kultura.
- Rzucanie dowodem nie jest okej - przynajmniej jeden przypadek dziennie.
- Patrzenie na nas z góry bo my jesteśmy ochrona też jest słabe.
- Jak się gdzieś wchodzi, to się mówi "dzień dobry", albo chociaż na nie odpowiada, a nie przechodzi od razu do rzeczy albo na "ty" (też nagminne, zwłaszcza wśród tych bardziej elegancko ubranych).
- Najczęstszy przypadek? Naszym obowiązkiem było tłumaczenie drogi do poszczególnych biur. Bardzo często zdarzało się, że ktoś nas nie słuchał, odwracał się na pięcie i odchodził. Zazwyczaj wtedy nie trafił w odpowiednie miejsce i oczywiście pretensje do recepcji. A wystarczyło posłuchać do końca nie odwracać się w połowie słowa i odchodzić.

A i dziewczyny! Jak chcecie ubrać szpilki, to miejcie pewność że potraficie w nich chodzić. Nie raz słyszałam panie z HR, które naśmiewały się z młodych dziewczyn w 10cm szpilkach, poruszające się jak świeżo narodzone źrebaki. I wam będzie łatwiej i HR'y spojrzą na was bardziej profesjonalnie.

PS. Jest to zbiór piekielności, ale czuję się w obowiązku podkreślić, że na każdy super piekielny przypadek zdarzał się super anielski przypadek osoby, z którą aż miło było zamienić kilka słów.

uslugi ochrona recepcja

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 105 (127)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…