Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#85104

(PW) ·
| Do ulubionych
Mam dobrą koleżankę, fajna dziewczyna, miła, choć dosyć cicha i łagodna, ona z kolei ma męża o którym można by było książkę na piekielnych napisać.

Aby jak najlepiej przybliżyć jego postać, to niestety ale modne ostatnio memy o Januszach nosaczach, oddają jego charakter w 99% (włącznie z tym, że jeździ starym Passatem). Przy piwie jest głośny, ignoruje resztę, opowiada żenujące historie, albo puszcza muzykę, którą lubi tylko on. Jak to się stało, że są razem to nie wiem i wolę się nie wtrącać, jeśli dobrze im ze sobą, to mi pozostaje tylko go unikać.

Ostatni raz widzieliśmy się przypadkowo na mieście i opowiedział jak to nasz wspólny kolega Wojtek go urządził. Zainteresowaliśmy się co takiego on mu zrobił, tym bardziej, że Janusz na twarzy poobijany, warga rozcięta, ogólnie wyglądał nieciekawie.

Janusz poprosił Wojtka, żeby mu pomógł wynieść szafę do piwnicy, a po wszystkim usiedli tam i wypili parę piw. Po tym Januszowi było mało więc wyjął flaszkę i namawiał kolegę, żeby ją też wypili, ale Wojtek po kieliszku, zostawił go w tej piwnicy. No więc cóż miał biedny począć, dokończył ledwie napoczętą butelkę i spróbował wrócić do domu, ale spadł ze schodów i się poobijał.

Według Janusza cała ta historia to wina Wojtka, bo co to za kolega, co drugiego zostawia. Na pytanie po co wypijał resztę alkoholu, nie umie odpowiedzieć, ale to też wina Wojtka. Jego żona solidarnie sprawy nie komentuje, a sam 'winny' urwał z nim kontakt, podając numer psychiatry. Oburzony Janusz szukał u nas poparcia, ale cóż... nie znalazł.

Skomentuj Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 99 (115)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…