Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#85124

(PW) ·
| Do ulubionych
Byłam z pięcioletnim synem w muzeum ewolucji. Nie jakimś wybitnym, ale uważam, że jednak jakieś standardy zachowania w takim miejscu obowiązują. Przed wejściem mu wytłumaczyłam, że w muzeum nie wolno krzyczeć ani biegać. W środku mówił do mnie szeptem.

Zaraz po nas weszła rodzina z dwójką dzieci. Starsze miało jakieś 8-10 lat, a młodsze - na oko 2.
Starszy syn latał od gabloty do gabloty i krzyczał: o, tata, patrz! Zobacz! Ale fajne! Tata! Nie byłam w stanie swojemu synowi niczego powiedzieć o wystawie, bo sama nie słyszałam własnych słów.
Młodszy syn walił rękami w szybę.
Rodzice najwyraźniej nie uważali, że nie jest to zachowanie nieodpowiednie w muzeum, bo w ogóle nie reagowali.

Jak się odwróciłam do rodziców, żeby zwrócić im uwagę, to młodszy akurat przygrzał w coś głową i zaczął strasznie płakać, ale rodzice musieli chyba zauważyć, że coś jest nie tak, bo ojciec zwrócił się do starszego ze słowami "wiesz, tu chyba nie można tak głośno się zachowywać".

No chyba faktycznie nie można. Szkoda tylko, że sam na to nie wpadł.

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 110 (118)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…