Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#85133

(PW) ·
| Do ulubionych
Opowieści z recepcji - część piąta i ta będzie już na pewno przedostatnia.

O bardzo dziwnym kurierze i groźbach karalnych.

Przyjeżdżał do nas do budynku kurier cwaniak. Janusz.
Janusz lubił się chwalić ile to on nie zarabia, bo jakby pracował w zawodzie to by tyle nie zarobił, a jako kurier to on ma 10tyś na rękę i nawet się nie męczy. Każdej nowej dziewczynie na recepcji wkręcał że jego się wpuszcza do budynku bez legitymowania (oczywiście dziewczyny były uprzedzane, ale czasami mu się udało). Opowiadał też wiecznie innym kurierom, że on to reszty nie wydaje, jak ktoś ma zapłacić 17 zł a daje mu banknot 50 zł to on sobie zabiera całość jako napiwek.
Dlaczego on tam jeszcze pracował nie wiem.

Do nas miał bardzo dużo problemów - a to że musi się legitymować, że dostawy w ilości hurtowej musi windą towarową dostarczyć (a mimo to się wylegitymować - ZGROZA!)

Niedługo przed końcem mojej pracy tam zmienił się zarząd budynku. Zarząd ten sobie nagle postanowił, że kurierom i dostawcom w godzinach ogólnie przyjętych jako godziny pracy (9-18) nie mogą podjeżdżać przed budynek, tylko muszę stanąć za budynkiem i z paczkami na piechotkę do wejścia.
Zanim się wszyscy nauczyli to były spięcia, kurierzy się buntowali, ale postanowienie zarządu nowym prawem, w końcu wszyscy się przyzwyczaili, ale nie Janusz.

Bo on nie będzie chodził!
Po kilku przypadkach że został odesłany do samochodu zaraz po wejściu zaczął rozdawać paczki z samochodu. Kilka skarg od pracowników (środek zimy, ktoś schodzi po paczkę na dół, więc jest wciąż w budynku, a nagle się dowiaduje, że musi obejść budynek), znowu wchodził do środka, ale parkował przed budynkiem bo:
- on ma ciężkie rzeczy (bo żaden inny kurier nie ma)
- wózka zapomniał (możemy pożyczyć, wystarczy poprosić)
- on tylko na 2 minuty (ta jaaaaaaaaasne)
- bo on ma nowego człowieka i musi go nauczyć
- miejsca dla kurierów są zajęte a on na parking podziemny nie będzie wjeżdżał.

Po kilku takich sytuacjach w ciągu dwóch tygodni, kiedy nie reagował na prośby ze strony ochrony żeby przed budynkiem nie parkować nasz szef się zdenerwował i złożył na niego skargę do jego firmy.
Po południu Janusz wraca na budynek i podchodzi mega wściekły do mnie siedzącej na recepcji i z tekstem:
"Ten twój szef to lubi swój nos? Niech się nie wtrąca do mojej pracy, bo niedługo może mieć krzywy nos"
I zanim zdążyłam zareagować to wyszedł.
Sprawa zgłoszona do naszej firmy, do jego firmy - w końcu grozi kwalifikowanemu pracownikowi ochrony na służbie.

Na chwilę go przenieśli, ale później wrócił. Jeszcze bardziej cwany niż wcześniej.
A wystarczyło posłuchać ochrony, lub być kulturalnym czasami.

ochrona usługi kurierzy

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 127 (151)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…