Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#85164

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem kierowcą tzw. "tira".

Dzisiejsza historia jest świeża, bo pochodzi z obserwacji tego tygodnia, kiedy jeździłem prywatną osobówką. Zastanawiam się czy jednak to ja przyzwyczaiłem się do stylu jazdy, który jest na zachodzie, czy w tym tygodniu faktycznie spotkałem więcej idiotów i kamikadze na polskich drogach, niż przez jeden miesiąc jazdy ciężarowym po kraju.

1.
Autostrada A1, wjeżdżam na nią 19 węzłem (okolice Ciechocinka) i kieruję się na Łódź (celem mojej drogi był Włocławek). Jeszcze przed pasem rozbiegowym klnę jak szewc, że nie sprawdziłem map, bo jest potężny korek. Jadę sobie z innymi i dojeżdżam do 15 zjazdu. Kalkuluję czy zjechać tędy i resztę drogi pojechać przez dk91, ale Google pokazuje, że za węzłem korek się kończy. Ryzykuję i zostaję na autostradzie (zjechać planowałem zjazdem nr 16). Faktycznie, 500 m za zjazdem korek się skończył. Co go spowodowało? Wypadek, który był w kierunku Gdańska. Przecież trzeba zwolnić do 30 km/h, zrobić k***a zdjęcie/podziwiać i blokować autostradę. 35 km zatoru, może nawet więcej, bo barany musiały zwolnić i zrobić fotkę na Facebooka, k***a j**o mać.

2.
Ten sam korek. Korytarz ratunkowy nie istnieje, bo i po co. Nieliczne auta jadą przy lewej lu prawej krawędzi, ale to nic nie daje, bo to pojedyncze sztuki, czyli karetka już straciłaby kilka minut na przebijanie się. Każdy każdemu siedzi na zderzaku, żeby tylko nikt się nie wepchnął (!!!). Niektórzy zaczynają grać cwaniaków i olewają resztę, zapierniczając poboczem (pozdro idioto z VW New Beetle na WGM...). Gwoli ścisłości, w Niemczech też tak kierowcy robią, ale w momencie, gdy do zjazdu zostaje ok. 1 km, a nie 15 km.

3.
Nie mam widoczności, ale wyprzedzam lub jeszcze lepiej..., widzę doskonale inne auto, ale przecież ono może wjechać do rowu. Wczoraj jechałem na Bella Skyway Festival do Torunia. Zapadał już zmierzch, światła co 3 pojazdu były nieprawidłowo ustawione. Nagle widzę jego. Wyprzedza pojazdy i kompletnie ignoruje, że jedziemy na czołowe. Profilaktycznie zaczynam zjeżdżać na pobocze (co by było, gdyby tam byli piesi?) i mrugam mu kilkakrotnie światłami, a kiedy jest blisko wciskam klakson. Oczywiście gościu ma to wszystko gdzieś, pojechał zadowolony, że wszystko mu się udało. Nieważne, że postawił mnie przed wyborem: zabić pieszych, lub samemu zginąć. Nie od dziś wiadomo, że w takim wypadku ginie niewinny, a sprawca go przeżyje.

4.
Toruń, lokalne drogi. Wszyscy usiłują znaleźć miejsce parkingowe na Bella Skyway. Jadę DK15 w stronę ronda na Pl. Św. Katarzyny. Na tym rondzie chcę "skręcić w lewo", a że samo rondo, to niewielki okrąg z kostek brukowych na środku, profilaktycznie włączam lewy kierunkowskaz. Ustępuje pierwszeństwa bmw, które najwidoczniej się już pogubiło w chaosie zamkniętych przez policję ulic i wjeżdżam na rondo. BMW się zatrzymało, przed moim zjazdem, bo autobus MZK zatarasował mu drogę. Postanawiam ominąć ich z prawej strony, bo miejsca jest sporo, a stoją tuż przed moim zjazdem. Ruszyłem, dodałem gazu i nagle ostro hamuję wciskając klakson. Kierowca busa na skandynawskich rejestracjach mnie nie zauważył i wjechał mi na rondo. Do kolizji dzieliły na centymetry. Jego szczęście, że wyhamowałem, a pech, że wszystko zobaczył policjant, który natychmiast zatrzymał go do kontroli.

Czy niektórzy z nas naprawdę mają galaretę zamiast mózgu? Czy kultura drogowa i bezpieczeństwo to dla niektórych tylko wskazówki?

bezmyślność A1 DK91 DK15 Toruń

Skomentuj (26) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 86 (106)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…