Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#85180

(PW) ·
| Do ulubionych
Jestem nauczycielem.

W czerwcu rozstałem się z poprzednią szkołą, ponieważ osoba, którą zastępowałem, wróciła z urlopu macierzyńskiego.

Niedawno zostałem zaproszony na rozmowę do innej. Oszczędzając Wam szczegółów, wszystko zostało ustalone z dyrektorką tak, jak bym chciał. Za kilka dni zadzwonią, żeby przyjść podpisać umowę.

Po tygodniu wracam, dyrektorki akurat nie ma, ale umowa jest i czeka tylko na mój podpis. Biorę do ręki, czytam i pojawia się duże „ale”. Wbrew wcześniejszym ustaleniom, kończy się 30 czerwca, a nie 31 sierpnia. Zgłaszam błąd sekretarce, ale ona jakoś dziwnie "zaskoczona" i nic nie wie. Tak jej dyrektorka kazała przygotować.

Mówię, że nie podpiszę tego, bo to się wiąże (znowu, trzeci rok z rzędu) z zupełnym brakiem kasy przez dwa miesiące. Sekretarka wielce zaskoczona, że odmawiam pracy, kiedy już wszystko dogadane i oni przecież ze względu na mnie zakończyli rekrutację na to stanowisko. Odpowiadam, że ustalenia były inne i gdyby od razu mnie poinformowano, że umowa nie obowiązuje w wakacje, tobym się nie zgadzał.

Proponuję jeszcze, żeby zadzwonić do dyrektorki lub przyjdę innego dnia i wyjaśnimy to nieporozumienie. Pani mówi że błędu nie ma, dyrektorka kazała dokładnie tak przygotować. W takim razie powiedziałem, że rezygnuję, proszę o zwrot dokumentów, które im dostarczyłem i życzę miłego dnia. Pani jakaś obrażona i w ogóle nie ogarnia, jak mogę odrzucać pracę.

Mogę, ponieważ nie lubię, jak mi się kłamie prosto w twarz i nie uśmiecha mi się znowu odkładać przez cały rok szkolny tylko po to, żeby mieć za co jeść i za co opłacić rachunki w wakacje.

Zauważyłem, że to jest dość częsta taktyka, brakuje czasu na szukanie nowej pracy, więc zdesperowany nauczyciel podpisze niekorzystną umowę.

Nie tym razem.

Szkoła

Skomentuj (31) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 217 (237)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…