Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#85236

(PW) ·
| Do ulubionych
Nasze piękne państwo nie chce, aby młodzi, wykształceni ludzie tu żyli i pracowali. Robi wszystko, żeby nas zniechęcić. Dlaczego? Już tłumaczę.

Jestem tegorocznym absolwentem dobrej uczelni i bardzo ścisłego, trudnego i specjalistycznego kierunku. Niech wyznacznikiem będzie, że zaczęliśmy studia w 100 osób, a razem ze mną magistra obroniło 5. Tak, pięć. Rynek pracy wąski, ale też dziedzina się rozwija, miejsc pracy tylko przybywa - przynajmniej tak nam wmawiali jak studia zaczynaliśmy. Dopiero w maju jeden z profesorów stwierdził "to wy myślicie że będziecie pracować w zawodzie? hahaha!" Miło, ale ja nie traciłam nadziei, zwłaszcza, że wybrałam sobie najmniej popularny zawód z tej wąskiej dziedziny.

Sama jestem ambitna i pracowita i myślałam, że to wystarczy. Całe studia działałam i pracowałam. Niestety w zawodzie nie można bez mgr przed nazwiskiem i dokładnie tutaj zaczyna się to cudowne wsparcie i opieka naszego państwa.

Stażu i praktyki nie można załatwić, bo to niebezpieczne dla zdrowia. Uczelnia nie zapłaci za ubezpieczenie, student sam nie może sobie wykupić dodatkowego ubezpieczenia, uczelnia nie wypłaci wynagrodzenia, bo na tym kierunku nieprzewidziany jest staż.

Pracodawca? Usłyszał która uczelnia i stwierdził "a z nimi to się i tak dogadać nie da". Chcesz pominąć uczelnie w stażu/praktyce? Nie da się, bo pracodawca nie weźmie odpowiedzialności.

Więc mamy magistrów z zerowym doświadczeniem zawodowym. Ale okej, da się przełknąć, szukamy pracy po studiach. Żeby dostać pracę, musisz mieć doświadczenie, otwartą specjalizację i w ogóle być samodzielnym pracownikiem od 5 lat. Nie masz doświadczenia? To musisz mieć plecy!

Uczelnia mimo "biur kariery" i innych bzdet nie ma żadnego kontaktu z pracodawcami. Wiem, byłam pytałam, więc szukam na własną rękę.

Jeden z pracodawców stwierdził, że okej, może mnie wziąć na staż z urzędu pracy. To próbuję załatwić. Pomijam, że ja powinnam tylko iść do urzędu pracy i powiedzieć, że chce staż i gdzie, a ja przez ponad miesiąc latałam za tym jak kot z pęcherzem, wożąc dokumenty z miejsca na miejsce, prosząc, załatwiając, przyspieszając. Moje nerwy, mój czas, moje zaangażowanie, ale mój staż w zawodzie, więc warto.

Tylko najpewniej stażu nie dostanę. Pan z urzędu popatrzył na wniosek i powiedział, że na 90% stażu nie będzie. Dlaczego? Bo pracodawca nie może się określić, czy mnie zatrudni, bo wiek mi wychodzi z programu z unii, więc nie wiadomo czy kasa będzie na staż (zawrotne 1033 zł za etat!).

Nic tylko iść do korpo klepać, albo wyjechać z kraju. Bo u nas się nie da, chociaż chcesz i się starasz.

praca staż polska studenci absolwenci

Skomentuj (30) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 144 (178)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…