Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#85250

~Grumkin ·
| Do ulubionych
Wielkimi krokami zbliża się kolejny protest lekarzy rezydentów, którego celem jest poprawa finansowania opieki zdrowotnej. Żeby pokazać, jak bardzo jest to potrzebne, opiszę, jakie piekielności czekają pacjenta leczącego się w mojej działce - psychiatrii.

Jeżeli człowiek zechce skorzystać z mojej pomocy w ramach poradni, musi poczekać na wizytę średnio 2 miesiące. Wyobraźcie sobie, że osoba np. z depresją w tym czasie ma do wyboru wegetować w domu, pójść prywatnie, albo, kiedy stan się bardzo pogorszy, bo jej na to nie było stać, zgłosić się na izbę przyjęć szpitala psychiatrycznego. Nawet jak już wreszcie trafi do poradni, to na wizytę kontrolną po włączeniu leków będzie mogła przyjść po 2 miesiącach, czyli o miesiąc za późno. Daj Boże, żeby leki zadziałały i nie było żadnych ciężkich działań niepożądanych.

Jak już jesteśmy przy lekach, to w niektórych zaburzeniach psychicznych nie są niezbędne, bo równoważną metodą leczenia jest psychoterapia, ale żeby trafić do psychoterapeuty, trzeba najpierw dostać skierowanie (2 miesiące), a potem poczekać w kolejce kolejnych 3 do 6 - w zależności od lokalnych uwarunkowań.

Cały ten bajzel wynika z niedofinansowania i złej organizacji: wizyt poradnia może zrobić tyle, ile zakontraktuje jej NFZ. Jeżeli zrobi nadwykonania, to jest ryzyko, że nie będzie miała zapłacone i się zadłuży. Ograniczenie w dostępie do opieki w poradni skutkuje utratą zdrowia, a czasem życia, absencją w pracy i niepotrzebnymi hospitalizacjami. A jak wyglądają te hospitalizacje, to już oddzielna historia.

Od października lekarze będą protestować, żądając przede wszystkim zwiększenia nakładów na służbę zdrowia do 6,8 % PKB. Bez inwestycji nie będzie mowy o również niezbędnej reorganizacji opieki zdrowotnej.

Dlatego gorąco apeluję o poparcie naszego sprzeciwu.

przychodnia

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 123 (135)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…