Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#85261

(PW) ·
| Do ulubionych
Coś na temat planów brutalnej seksualizacji dzieci przez lekcje edukacji seksualnej. ;)

Mam 20 lat, więc nie działo się to w odległej przeszłości.
Przez zaburzenia hormonalne dostałam pierwszej miesiączki w wieku 10 lat. Wcześnie, bardzo wcześnie. Jednak byłam na ten fakt przygotowana od dłuższego czasu, rodzice może nie edukowali mnie do końca bezpośrednio w tych sprawach, ale podsuwali stosowną lekturę wykorzystując moją miłość do czytania.

Z powodu bólu nie poszłam w ten dzień do szkoły, a że był ze mnie mały kujon z doskonałą frekwencją, zostałam od razu zasypana przez koleżanki pytaniami o powód nieobecności na archaicznej w dzisiejszych czasach Naszej Klasie.

Jako dziecko niezwykle naiwne i prostolinijne odpisałam grzecznie, że dostałam pierwszą miesiączkę i nie mogłam iść przez nieznośny ból brzucha i ogólnie słabe samopoczucie. Myślałam wtedy, że to raczej sprawa całkiem normalna.

No cóż, po kilku niemiłych wiadomościach, że na pewno udaję, bo jedna z dziewcząt słyszała od babci, że tylko wysokie dziewczęta przedwcześnie dojrzewają a ja jestem niska, po kilku szyderach i pytaniach czy leci mi "niebieska krew" (pozdrawiam producentów reklam podpasek) o temacie zapomniałam.

Na drugi dzień w szkole, gdy wyszłam do toalety na długiej przerwie nie byłam świadoma tego, co czeka mnie po powrocie do klasy.

Otóż dziewczęta przeszukały mi plecak. Znalazły podpaski. Wyobrażacie sobie w wieku 10 lat wejść do klasy wśród salw śmiechu, widząc jak reszta rówieśników rzuca waszymi podpaskami po całej klasie śmiejąc się, że "chodzę jak z pampersem pewnie" i "coś mi leci z pi**y"?


Popłakałam się, wybiegłam z powrotem do toalety, zamknęłam drzwi i nawet nie myślałam o wyjściu. Co więcej, poczekałam aż przerwa się skończy i pobiegłam do domu, bałam się przyjść do szkoły przez kilka dni, byłam dodatkowo dość wrażliwym dzieckiem i wstyd zżerał mnie od środka.

Wiecie jak się to skończyło? Myślicie, że zapewne poważną rozmową z wychowawcą i pedagogiem? A gdzie tam, sprawa została zamieciona pod dywan, dostałam krótki komunikat, że mam się nie przejmować i im się znudzi i nie histeryzować. Każda głośna docinka przez najbliższy miesiąc była ignorowana zupełną ciszą przez każdego nauczyciela.

A rozmowa i była, owszem. Ale w trzeciej gimnazjum, gdzie już każda dziewczyna co najmniej od roku albo dwóch siedziała w temacie.

Dlatego do dnia dzisiejszego edukacja seksualna w szkołach jest dla mnie kluczową sprawą, ale obecną podstawę programową przemilczę. ;)

Mam jeszcze kilka historii w tym temacie, może z czasem również je opiszę.

Skomentuj (47) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 169 (189)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…