Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#85353

(PW) ·
| Do ulubionych
O tym, że normalnych ludzi już nie ma.

Jakiś czas temu w gastronomii zwolniło nam się miejsce dostawcy. Rozpoczęły się zatem poszukiwania nowego pracownika i... właśnie w tym momencie rozpoczyna się parada absurdu.

Pierwszym kandydatem był dwudziestoletni Tomek, który chyba nie wiedział za bardzo, na czym polega pracowanie. W jego mniemaniu pracodawca oraz inni zatrudnieni powinni mu być wdzięczni za samą jego obecność, niezależnie od efektów. Cóż więc robił całe dnie? Patrzył w telefon, unikał wypełniania swoich obowiązków, a na zwrócenie mu uwagi strzelał focha godnego nastolatki. Urządzał głośne kłótnie (oczywiście zakończone tupnięciem i fochem), gdy musiał jechać z dostawą w deszczu lub w upale… lub w ogóle musiał. Gdy się rozstawaliśmy, powiedział nam, że drugiego tak dobrego kierowcy nie znajdziemy. No oby.

Z deszczu jednak wpadliśmy pod rynnę, bowiem trafił do nas Kacper. Dwudziestodwuletni ogromny chłop, który stał się legendą. Mieliście kiedyś takie wrażenie, że wasz pies więcej rozumie niż osoba, z którą rozmawiacie? Taki właśnie był Kacper. Już pierwszego dnia wyszło na jaw, iż nie potrafi zrobić sobie kawy, zagotować wody, a na prośbę, by przygotował wodę na mycie podłogi, zrobił wielkie oczy i rzekł: "nigdy tego nie robiłem". Nie potrafił trzymać noża, a i dostarczanie posiłków szło mu tak dobrze, iż trasę o długości kilometra o godzinie 21 pokonywał w zaledwie 15 minut. Po tej serii porażek zapytałyśmy go, jakim cudem nie potrafi używać czajnika i noża, na co stwierdził, że w domu nie musi, bo robi to mama. Na nasze retoryczne pytanie, czy mu nie wstyd, że matka musi za niego wszystko robić, odpowiedział obojętnie "przecież od tego ona jest w tym domu”.

Myślicie, że to koniec? Do listy rzeczy, których Kacper nie potrafił należy doliczyć jeszcze sprawne liczenie (nie potrafił podliczyć 320 zł z dowozów po zakończeniu dnia), wynoszenie śmieci czy używanie miotły. Ponadto próbował mnie obmacywać, a na moje stanowcze "odpie... się", reagował uśmiechem, po czym znowu próbował mnie dotknąć - czy to w szyję, czy to w talii, czy też gdzie indziej. Pomógł dopiero donos do przełożonego, na którego uwagi Kacper zareagował słowami: "przecież to tylko żarty". Nie zdążyliśmy go jednak zwolnić, bowiem 10 minut przed otwarciem lokalu napisał, iż rezygnuje i już dzisiaj nie przyjdzie. Niech żyje odpowiedzialność!

Gorzej być nie mogło, prawda? Ha, ha. Mogło. Następny był Damian - człowiek, który potrafił wszystko, miał doświadczenie w każdej możliwej branży, niezmierzone powodzenie u kobiet oraz niezliczone bogactwa. Dlaczego człowiek tak majętny i tak doświadczony zatrudnił się jako dostawca? Prawdopodobnie ma to związek z tym, iż wszystko to było bujdą. Gdyby jednak chłopak był tylko bajkopisarzem, jakoś byśmy to przeżyli. W ciągu trzech dni pracy jednak zdążyliśmy przyłapać go na spaniu w samochodzie w godzinach pracy, opuszczeniu lokalu w godzinach pracy, aby spotkać się z dziewczyną i kradzieży napojów. W dwa na trzy dni był na kacu, a na swój czwarty dzień nie przyszedł, o czym nikogo nie powiadomił wcześniej. Niech żyje odpowiedzialność x2!

Ku naszej zgubie ogłoszenie zawisło znowu. Któż zawita do nas tym razem? I czy naprawdę dożyliśmy czasów, w których w kategorii "oczekiwania" w ogłoszeniu o pracę należy pisać "umiejętność obsługi mopa" i "biegła obsługa czajnika elektrycznego"?

gastronomia

Skomentuj (63) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 119 (135)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…