Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#85365

(PW) ·
| Do ulubionych
Historia #85041 o wyjeździe i dość głośnym zachowywaniu się współlokatorów. Miałam bardzo podobnie tylko przez dwa kolejne dni i noce.

Do rzeczy.

Wyjechałam z narzeczonym na wakacje nad morze. Nasz urlop zaczął się akurat w czasie długiego weekendu. Cały dom oczywiście dopakowany na full przez gości.
Pierwsza noc - pierwszy zgrzyt. Wrzeszczące dzieci. Godzina 4 nad ranem mega głośne rozmowy na korytarzu, bo jakaś rodzinka się wymeldowuje. Tłuczenie się kółkami od walizek - norma. Nikt nawet nie wziął walizki do ręki schodząc po schodach. Jak już sobie poszli to udało mi się zasnąć. Niestety, nie na długo, bo o 7 rano kolejny koncert dzieci. Nie, nikt ich nawet nie uspokajał.

Druga noc - to samo, co wyżej, tylko godzina 2 w nocy i sytuacja piętro wyżej. Darcie ryja, kółka... Nakrywam się poduszką na głowę, ale nie pomaga. Godzina 7 rano - wrzask dzieci...

Na szczęście jak tylko minął długi weekend to zostały 2 pary i my. Nikt już nie krzyczał, był spokój i cisza. Każdy kulturalnie zamykał drzwi, mówił szeptem po ciszy nocnej i co najważniejsze cisza nocna była wreszcie przestrzegana.

Od razu napiszę, że nie mam nic do dzieci pod warunkiem, że rodzice interweniują i chociaż podejmują próbę żeby je uspokoić. Po drugie - mam płytki sen, ale śpię przy cichszych dźwiękach. Niestety głośne rozmowy, walenie kółkami o podłogę i wrzask dzieci wybudzą chyba każdą osobę z najgłębszego snu.

Morał? Życzę niektórym więcej empatii.

Wakacje

Skomentuj (29) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 117 (175)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…