Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#85387

~biurowakura ·
| Do ulubionych
W mojej pracy panuje niesamowity ścisk. Na około 60 m2 pracuje 14 osób w porywach do 16 (mamy osoby na umowach zlecenie, które przychodzą gdy mogą).
Nic dziwnego więc, że gdy jedno z nas złapie jakąś chorobę, przenosi zaraz to na wszystkich innych. Dajmy na to Ania przyszła cała zasmarkana, podpuchnięte oczy. Od początku mówiliśmy jej, że ma iść do domu i nas nie zarażać. Uparcie twierdziła, że tego nie robi.

I tak kolejno na L4 wylądowały 2 kolejne osoby - jedna z działu Ani, jedna z innego. Ania uparcie chodziła do momentu, aż straciła głos.

Tym razem padło na mnie i koleżankę z sekretariatu. Pech naszego stanowiska wygląda tak, że mimo iż normalnie mamy kompletnie inny zakres obowiązków, tak w wypadku gdy nie ma jednej z nas, druga przejmuje jej obowiązki.

Pech chciał, że trafiło nas w tym samym momencie. Wczoraj rano poszłyśmy do swoich lekarzy, stwierdzili zapalenie gardła i krtani i wypisali L4 do końca przyszłego tygodnia.

A w pracy panika. Dwie osoby, które potrafiły jako jedyne obsługiwać e-nadawcę Poczty Polskiej na L4, a trzeba wysłać wszystkie pilne dokumenty, które muszą wyjść do 10 każdego miesiąca. Ktoś musi jeszcze zrobić zestawienia do rozliczeń, którymi zajmowałam się ja.
Dzwoni do mnie telefon od szefa.
- Kiedy możesz wrócić do pracy?
- Za tydzień, muszę się wykurować.
- Nie brzmisz na chorą, pewnie specjalnie się tak dogadałyście, że obie na L4.
- Siedzę, biorę leki i nie będę w takim stanie nigdzie chodzić. A jeśli szef nie wierzy w prawdziwość zwolnienia, to proszę o przedzwonienie do ZUS-u.
- Masz mi przesłać na maila instrukcje tej poczty, bo nie może tak być, że nikt nie umie jej obsługiwać!

Tak, mój szef jest idiotą. Dodam, że sygnalizowałyśmy wcześniej, że wypadałoby jeszcze jedną osobę nauczyć e-nadawcy. Ale skończyło się na tym "a po co, skoro jesteście we dwie?".

Instrukcje wysłałam i poszłam się dalej leczyć.
Dziś odbieram telefon od koleżanki, która mówi, że szef do niej dzwonił i kazał wysyłać jej zdanie e-nadawcę. My w śmiech, bo owszem, nadać możemy od siebie, ale nadruku na koperty nie zrobimy, ani nie mamy dostępu do bazy klientów, która jest na służbowych komputerach. Mówił też, że nie ma kto opisywać i przyjmować poczty i faktur, bo nikt tego nie umie.
W skrócie firma się wali, bo jesteście na L4.

A podobno nasz dział strasznie mało robi.

sekretariat&company

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 103 (123)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…