Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#85401

(PW) ·
| Do ulubionych
Historia https://piekielni.pl/85169 przypomniała mi o historiach opowiadanych przez moją mamę. Działo się to notorycznie, na przestrzeni wielu lat, począwszy od wczesnych lat 90. do roku 2015, kiedy to moja mama przeszła na emeryturę.

Do rzeczy. Mama pracowała w sklepie, w którym można było kupić tzw. "mydło i powidło", czyli kosmetyki, chemię gospodarczą, wyposażenie domu, ubrania, a także zabawki. Niektóre matki, przychodzące tam z dziećmi, kazały dzieciom zostać w części z zabawkami, żeby one mogły spokojnie zrobić zakupy. Jak nietrudno przewidzieć, zdecydowana większość dzieci prosiła o jakąś wypatrzoną zabawkę. Niektórzy rodzice kupowali jakiś drobiazg bez namysłu, inni odmawiali i dzieci przyjmowały to do wiadomości lub nie.

Najgorsze jednak były przypadki, w których dziecko przechodziło od grzecznych próśb, przez płacz i krzyk aż po histerię i wyzywanie rodziców od głupich albo i gorzej - i rodzice dopiero wtedy kupowali zabawkę.

Nie mam dzieci, więc może nie mam prawa głosu w sprawie wychowania, ale czy nie jest piekielnym dawanie dziecku nagrody za złe zachowanie i obrażanie rodziców? Bo czym innym, jeśli nie właśnie tym, jest kupowanie zabawki, nie na skutek początkowej prośby, ale późniejszych wyzwisk?

sklepy; wychowanie

Skomentuj (2) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 94 (132)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…