Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#85408

(PW) ·
| Do ulubionych
Studiuję romanistykę i obecnie jestem na trzecim roku. Jak to bywa ze studiami językowymi, dużą część przedmiotów mamy po francusku (nawet jak coś powinno być po polsku, to upraszaliśmy wykładowców, żeby jednak szlifować ten język i nie używać ojczystego).

W grupie mam dziewczynę, Kingę.
Kinga studiowała już filologię angielską, a gdy była z nami na drugim roku, to akurat pisała licencjat. Dziewczę to jest nad wyraz dziwne i wycofane, ni be ni me chyba, że po polsku.
Na zajęciach siedzi jak na tureckim kazaniu. Albo patrzy na ręce, albo w ścianę. Gdy wykładowca opowiada żart, to z opóźnieniem uśmiecha się strachliwie, lecz tylko jeśli widzi, że i my chichoczemy.
Poproszona do odpowiedzi duka na zasadzie kali jeść, kali pić, a i to nie zawsze. Ogólnie dziewczyna nie ma zielonego pojęcia co się dzieje wokół niej.
Na wykładowców którzy opowiadają coś na zajęciach patrzy jak na ufoludków. Nie raz po tym jak wywołali ją do jakiejś odpowiedzi/wypowiedzi, to lądowała w łazience z płaczem tuż po tym jak oczywiście, ani słowa z siebie nie wydusiła.

Co zdążyliśmy zaobserwować z resztą osób z grupy? Dziewczyna nie zna francuskiego. Po prostu. Studiuje romanistykę, a jej francuski jest na poziomie A1, a nawet niżej.
Nie mam zielonego pojęcia jak ona zalicza egzaminy. Z tego co raz podsłuchałam, błagała wykładowcę o nowy termin i najprawdopodobniej "zdaje aż do skutku" lub wylewa łzy aż wykładowca zmięknie.
To jest żałosne i piekielne (choć to nie jest największa piekielność tej historii), bo ja do sesji zakuwam, uczę się ciągle, a laska ni be ni me i zdaje na podobnych ocenach co ja.

Z początku 1,2 rok miała wymówkę, bo 2 kierunki studiowała...
Pomyślicie, że pewnie angielski ma w małym palcu... a gdzie tam.
Skąd wiem?

Bo raz przyszedł gościnnie wykładowca z innego kraju i prowadził zajęcia po angielsku, a że Kinga siadła z przodu, to siłą rzeczy pytał ją czasem o coś albo prosił o podpowiedzenie słówka które wypadło mu z głowy. Nic, kompletnie nic, popłakała się jak zwykle.
Dziewczyna studiuje 2 kierunki, oba językowe. Z jednego ma już licencjat i w żadnym języku nie mówi płynnie, ba... ona w ogóle nie mówi! Widać, że się po prostu męczy.

Co się dowiedziałam dzięki znajomej, która z nią studiowała filologię i były dosyć blisko?
Kinga ma rodziców nauczycieli. Wybrali jej studia, kazali iść. To poszła. Oba kierunki to wybór rodziców, bo Kinga musi iść w ich ślady, co z tego, że z wykładów nie rozumie ani słowa?
Co więcej, rodzice wybrali jej chłopaka, kupują jej ubrania, wybierają gdzie ma pojechać na wakacje i oczywiście jadą z nią.

Tak oto dzięki rodzicom dziewczyna kompletnie nie ma własnego zdania, nic nie umie, z niczym sobie nie radzi, a na dodatek będzie miała dwa bezwartościowe papiery ze studiów. Bezwartościowe, bo co one jej dają, jeśli ona nie jest w stanie złożyć choćby jednego zdania w obcym języku?

Skomentuj (21) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 106 (120)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…