Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#85436

(PW) ·
| Do ulubionych
Historia opowiedziana mi przez znajomą. Zdarzenie to miało miejsce kilka lat temu, kiedy jeszcze obie studiowałyśmy, sami zdecydujcie, kto tu jest piekielny.

Znajoma udzielała korepetycji między zajęciami na uczelni, gdyż miała wiele "okienek", zazwyczaj udzielała ich dzieciom z podstawówki, ale tym razem zadzwoniła kobieta, że chciałaby dla swojej 5-letniej córeczki, bo jej bardzo słabo idzie w przedszkolu. Umówiły się na 16:00 na pół godzinki co tydzień. Znajoma pojawiła się na miejscu o czasie. Matka powiedziała, że wyjdzie tylko do sklepu na drugi koniec ulicy i zaraz wraca. znajomej zapaliła się lampka, więc powiedziała, aby matka jednak została. Ta jednak poprosiła, że musi wyskoczyć po coś do obiadu, bo mąż wraca o 17:00 i musi zdążyć. No ok, zgodziła się.

Minęło pół godziny i jak się domyślacie matki ni widu ni słychu, a znajoma musiała jeszcze na uczelnie wracać na bardzo ważne zajęcia. Telefonów matka nie odbierała, więc znajoma poczekała do 17:00, gdyż dłużej nie mogła. Zostawiła małą, bo i tak tata miał wrócić o 17:00. Jak sama powiedziała "młoda byłam, nie do końca wiedziałam co zrobić". Teraz jak wspomina, to mogła zadzwonić na policję itp, ale raz, że nie pomyślała, a dwa, że się śpieszyła.

Znajoma poszła na zajęcia, od matki nie było żadnego odzewu, więc uznała, że jest ok... Aż do godziny 21!, kiedy zadzwoniła do niej rozwścieczona madka, jak ona niby mogła zostawić tak małe dziecko na TYLE GODZIN samo?! Przecież to nieodpowiedzialne!

Okazało się, że ona była z mężem w kinie i "przecież by za te godziny zapłaciła!", a w ogóle to ona to na policję zgłosi!

Ale nie miała jak zgłosić, bo nie zapytała nawet, jak koleżanka ma na nazwisko (nie mówiąc już o braku umowy). Wydzwaniała jeszcze jakiś czas, ale znajoma zablokowała ten numer. Na wszelki wypadek usunęła też ogłoszenie o korepetycjach.

Czyli podsumujmy... Młoda dziewczyna, pierwszy rok studiów zostawia obce dziecko samo, po pół godzinie nadprogramowego czekania, wierząc w słowa matki, że za chwilę dosłownie ktoś się w domu pojawi.
Madka zostawia dziecko pod opieką obcej osoby nie znając nawet jej nazwiska, kłamiąc w żywe oczy, że zaraz wróci, albo i mąż niedługo wróci, po czym idzie się rozerwać na miasto...

madki

Skomentuj (60) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 175 (181)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…