Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#85472

(PW) ·
| Do ulubionych
Chciałabym, abyście ocenili piekielność tej historii.

Mam psa, suczkę dokładniej. Jest już bardzo stara, ma 12 lat. Nigdy nie miała szczeniaków, ale nigdy jej też nie sterylizowałam. Zwyczajnie nie pozwalałam jej zajść, m.in. zabezpieczyłam płot i bramę oraz biorąc ją na spacery, bardzo pilnowałam.

I wiem, że teraz się posypie, że "powinnam wysterylizować, bo choroby, wygoda, to tamto", ale nie - nie mam zamiaru już nigdy wysterylizować suki. Moja pierwsza psina, wiek miesięcy 6, zdechła na stole. Weterynarz powiedział, że to bardzo rzadko się zdarza. Jakoś przebolałam, wzięłam następną suczkę, zmieniłam weterynarza na innego i... W nocy po sterylizacji pękł jej brzuch, mimo takiego kubraczka, flaki na wierzchu, za późno ją znaleźliśmy, nie przeżyła (weterynarz nic nie mówił, że mam ją pilnować całą noc, nie wiem, czy tak trzeba, czy nie, ale nie zrobiłam tego, myślałam, że będzie w porządku, tak mnie zapewniał).
EDIT: Żeby nikt mi nie zarzucił (jak pan/i poniżej w komentarzu) - nie wypuściłam psa na podwórko i nie musiałam go szukać po operacji. Spała sobie w ciepłym legowisku, przy grzejniku pod stołem w kuchni. Zwyczajnie nie wiedziałam, że nie wolno mi tej nocy spać i muszę nad nią czuwać, bo widocznie to powinno być oczywiste... No dla mnie nie było. Przez „znaleźliśmy" miałam na myśli „zeszliśmy na dół po wstaniu z łóżka”. Jej się to stało w nocy, kiedy spaliśmy.

A więc biorąc trzeciego psa, powiedziałam sobie, że nigdy więcej nie dam psa pod nóż, chyba że będzie od tego zależało jego życie.

Pewnego dnia chcę ją zawołać z podwórka do domu, patrzę, a tam obcy pies z moją sunią (zdecydowanie samiec)! Jak mnie zobaczył, tak uciekł, ledwie się pod bramą przecisnął (mniejszy od mojej suni), nie zdziwiłabym się, jakby miednicę złamał. Suczka na szczęście nie zaszła, choć miała wtedy cieczkę, ale... W jej wieku poród mógłby się bardzo źle skończyć, aborcja również mogłaby doprowadzić do śmierci.

Wszyscy wkoło, którym to opowiadam mówią mi, że TO MÓJ PROBLEM, BO MOGŁAM SOBIE PSA WYSTERYLIZOWAĆ. No przepraszam bardzo, to ja się zabezpieczam jak mogę, mam powody, dla których go nie sterylizuję, ale jak ktoś sobie puszcza samca samopas, to nie jego problem, nie jego szczeniaki i nie jego wina? Mogłam przez niego stracić psa, a wszyscy mi mówią "trzeba było wysterylizować". Czy naprawdę właściciel tamtego psa nie zrobił niczego złego, pozwalając mu niewykastrowanemu buszować po cudzych podwórkach?

podwórko

Skomentuj (40) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 72 (178)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…