Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#85513

(PW) ·
| Do ulubionych
Zasłyszane, ale z dość pewnego źródła.

W pewnym dużym mieście, w ekskluzywnej dzielnicy, pewna pani X, od lat miała poniemiecką willę odziedziczoną po matce.
Pani X wynajęła w tej willi mieszkanie pani Y dobre 30 lat temu. Oczywiście wszystko na gębę, bo kto by tam jakieś podatki płacił.
W międzyczasie pani X podnajmowała w willi pokoje studentom, ale z racji, że nie bardzo było ją stać na ogrzanie tej chałupy, a co dopiero doraźne remonty - studenci szybko uciekali. Jedynie pani Y przynosiła co miesiąc opłatę za czynsz. Znacznie zaniżoną w stosunku do obecnych wartości rynkowych, bo "przecież na tyle się umawialiśmy". Gdy pani X po latach poszła po rozum do głowy i chciała zalegalizować wynajem - pani Y odmówiła, strasząc skarbówką. Podobnie reagowała na próby zakończenia najmu.

No i trwało to status quo do momentu, gdy pani X w końcu zdecydowała się willę spieniężyć. Mimo opłakanego stanu - kupiec znalazł się szybko.
Ale co z panią Y?
Według polskiego prawa, skoro pani Y mieszkała tam ponad 20 lat i ma na to świadków, nastąpiło nabycie praw do mieszkania przez zasiedzenie. Teraz pani X musi jej zapewnić mieszkanie zastępcze na swój koszt.

I teraz sam nie wiem, kto jest bardziej piekielny: pani X z januszowaniem na wynajmie i trzymaniem domu, na utrzymanie którego jej nie stać? Pani Y z odmową wyprowadzki, która teraz dostanie mieszkanie za darmo? Czy prawo pozwalające na takie akcje?

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 140 (170)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…