Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#85566

(PW) ·
| Do ulubionych
Lubię zamoczyć kija... Innymi słowy wędkuję i opowiem o kobiecie kolegi, która psuła łowienie.

Otóż kolega jest klasycznym pantoflarzem i wszelką władzę nad nim sprawuje jego kobieta, dalej będę pisał K. Do łowienia mam dwie ekipy. Jedna na zaplanowane, dłuższe wypady i druga na spontaniczne łowienie. Rzeczony kolega jest w tej drugiej, razem z jeszcze jednym kumplem jest nas trzech.

Zaczęło się niewinnie, mianowicie K chciała jechać z nami na ryby. Wiedziałem z góry jak to będzie wyglądało, więc tłumaczę:
- Będzie ci zimno, nie będziesz miała gdzie usiąść (chyba że sobie krzesełko weźmiesz) i będzie ci się nudzić. Jesteś pewna, że chcesz z nami jechać?
- Tak, jestem.
No i pojechaliśmy. Nie zdążyłem nawet wędki rozłożyć, a już zaczęło się gęganie.
- Ale zimnooo!!!
Zarzuciliśmy na grunt i czekamy.
- Co teraz? Będziemy tak stać?
- No, czekamy na branie.
Po jakimś czasie:
- Nie ma gdzie usiąść!
- Zimno mi!
- Nudzi mi się, wracajmy już.
Nawet godziny nie łowiliśmy, a ta kwakała coraz bardziej. Kumpel oczywiście nie kwapił się żeby ją postawić do pionu, tylko sam zaczął przebąkiwać coś, że tu i tak nic nie złowimy i że wracajmy. No trudno, wróciliśmy.

Minęło kilka dni i znowu się wybieramy i znowu ta sama śpiewka. Uparła się, że jedzie z nami, a pantofel zero sprzeciwu. Pomyślałem, że trudno, lepiej tak niż samemu, bo w grupie raźniej i bezpieczniej. Na miejscu znowu gęganie i znowu wróciliśmy po godzinie i o kiju.

Po jakimś czasie wybieraliśmy się większą ekipą na całą noc. Kolega też chciał jechać, ale reszta ekipy wyraźnie zaznaczyła - bez K, bo chcemy łowić, a nie się wku... denerwować. Kolega mówi, że ok. Przychodzi dzień wyjazdu i telefon od kolegi.
- Sorki, ale nie dam rady. Coś mi wypadło.
No tak, skoro nie mogła jechać z nami, to zabroniła i jemu.

pantoflarze

Skomentuj (25) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 133 (167)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…