Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#85570

(PW) ·
| Do ulubionych
Albo mam piekielnego ubezpieczyciela albo jestem głupia. Sama już nie wiem.

Ubezpieczyłam mieszkanie. Dokładniej jakiś rok temu je doubezpieczyłam, bo mamy polisę do kredytu, ale ona - jak wiadomo - jest cedowana na bank.

Podeszłam do sprawy zadaniowo, bo na górze mam nieciekawe sąsiedztwo. Tym bardziej, że tak jakoś wyszło, ale to moje pierwsze doświadczenie z ubezpieczeniem (nie mam auta, więc nawet OC mnie ominęło). Starałam się wziąć pod uwagę wszystko. I szkło, i zalanie, i powódź... Doczytałam się też na mądrych (chyba) forach, że jeśli zależy człowiekowi na dobrej polisie, to musi zadbać, aby była w niej ujęta wartość odtworzeniowa. Czyli, o ile ja to dobrze rozumiem, żeby nie było tak, że jak mi się zepsuje lodówka, którą kupiłam rok temu za powiedzmy 1000 PLN, to mi powiedzą, że tu amortyzacja, tu cośtam i łaskawie rzucą mi 400 PLN, za które - bądźmy szczerzy - mogę kupić 1/4 lodówki, zwłaszcza w obliczu szalejącej inflacji.

2 miesiące temu zepsuła mi się płyta indukcyjna. Ukruszyła, dokładniej mówiąc, czyli nie pękła, tylko jakby odpadł róg. Złapałam numer polisy jak diabeł dobrą duszę, zrobiłam fotki, machnęłam opis, co i jak, po co i dlaczego. Dodałam model, serię itd. płyty, załączając nawet zamówienie online. Płyta nie była jakiś szał ciał i dzikie węże, w 2017 roku kosztowała 700 zł, teraz zdrożała na 999 zł. I dokładnie takiej kwoty oczekiwałam, w końcu miałam dostać wartość odtworzeniową. Jakież było moje zdziwienie, jak dostałam ekspresową (w sobotę, a zgłoszenie z piątku) odpowiedź, że szkoda uznana, na podane konto przeleją mi 603 zł. Ki diabeł? Ani cena zakupu, ani wartość odtworzeniowa.

Na moje uprzejme zapytanie, skąd taka kwota, odpisali mi, że jest to suma, za jaką powinnam być w stanie naprawić płytę, bo uszkodzeniu uległa tylko ta wierzchnia warstwa szklana.

I teraz nie wiem, czy ubezpieczyciel robi mnie w bambuko, czy to ja byłam głupia, bo nie brałam pod uwagę naprawy, czy nadal ubezpieczyciel robi mnie w bambuko, bo w jedynym sklepie online, gdzie znalazłam taką płytę koszt to od 404 do 1400, a w serwisie powiedzieli mi 80 zł za "diagnozę" i 100-120 za montaż. A przecież jeszcze potem elektryk musi podbić gwarancję... Czyli nijak mi nie wychodzi, że się w 600 zł zmieszczę.

ubezpieczyciel

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 37 (79)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…