Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
zarchiwizowany

#85657

(PW) ·
| było | Do ulubionych
Nadal utrzymuję dobre kontakty z kilkoma nauczycielami ze szkoły średniej.
Jedna z nauczycielek poprosiła mnie niedawno, bym wpadła do szkoły i poopowiadała trochę o swoim kierunku, bo akurat ma klasę nastawioną na tego typu studia. Zgodziłam się.
I teraz historia właściwa.

Pojechałam do miasta, w którym chodziłam do LO. Zaparkowałam pod szkołą, otworzyłam drzwi, przeszłam przez "bramki", które nie działały, ominęłam otwartą szatnię i poszłam do odpowiedniej sali.
Już chyba wiecie o co chodzi?

Ja, obca osoba, mogłam sobie bez problemu wejść do szkoły. Wejść i zrobić to, na co żywnie bym miała ochotę, bo wszystko elegancko otwarte, monitoringu niet, żadnego z korytarzy też nikt nie pilnował.

Pamiętam dobrze aferę, która miała miejsce kilka lat temu, jakoś dwa miesiące przed maturą mojego rocznika. Z szatni zaczęły znikać rzeczy na masową skalę, winnego nie było, więc dyrekcja postanowiła zainwestować w zabezpieczenia- drzwi frontowe można było otworzyć tylko za pomocą specjalnej karty, którą miał każdy uczeń, a następnie trzeba było jeszcze przejść przez bramki, które również uruchamiały się za pomocą karty. Pominę już fakt, że oczywiście za karty trzeba było zapłacić, co jak dla nas, czyli klasy maturalnej, było nieco niesprawiedliwe, ponieważ był to już ostatni miesiąc w szkole; zapłaciliśmy jednak dla świętego spokoju. Kradzieże ustały.

Powiem Wam, że jestem szczerze zaskoczona. Wiem, że nie jesteśmy drugimi Stanami, ale u nas przecież też zdarzają się szaleńcy. A nóż-widelec któremuś przyjdzie do głowy, żeby sobie wejść do szkoły i dać upust agresji? A może któryś z uczniów ma na pieńku z kimś i ta osoba przyjdzie, żeby go skrzywdzić? Dwa pobicia i kradzież już były.

Ps. Z ciekawości spytałam absolwentów, którzy również byli kilka razy w odwiedzinach, żeby poopowiadać. Taka sama sytuacja. Nauczycielki też zapytałam. Odpowiedziała, że uczniowie skarżyli się na "korki" do bramek, a dyrekcja stwierdziła, że to faktycznie nie ma sensu.
Tak, wiem, kiedyś nie potrzebna była ochrona w szkole. Jak chodziłam do podstawówki to też nie było kamer itp. Ale czasy się zmieniają. Po drugie nie rozumiem podejścia dyrekcji- moim zdaniem jak już się na coś decyduje i bierze pieniądze od uczniów/rodziców, to albo się przy tym zostaje, albo w ogóle tego się nie proponuje.

Ochrona szkoła

Skomentuj (3) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: -1 (33)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…