Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#85766

(PW) ·
| Do ulubionych
Mam dość matek z dziećmi w kościele. Właściwie na każdej Mszy w ostatnim półroczu jakieś niemowlę zaryczało/kilkulatek zawrzeszczał (i często matka zaszeptała „cichutko, kochanie”, bez reakcji dziecka naturalnie) czytania czy kazanie. A szczególnie męczy to w momencie Przeistoczenia, kiedy człowiek chciałby się skupić.
Jak próbowałam zasugerować, że może niekoniecznie powinno się przeszkadzać innym, odpowiedzi właściwie sprowadzają się do dwóch wypowiedzi: „Dzieci trzeba do kościoła przyprowadzać od małego” albo cytatu słów Jezusa „Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie”.
Ale przychodzić, a nie przeszkadzać przychodzić wszystkim innym. A ja byłam przyprowadzana do kościoła już kiedy cokolwiek kumałam i jakoś dzisiaj chodzę regularnie. Zresztą nie sądzę, że kościół będzie kojarzył się z czymś miłym dziecku, które jest wciąż terroryzowane przez matkę, bo ma siedzieć cicho (co ma w poważaniu i tak), albo czymś ważnym dziecku, któremu rodzice pozwolą jeździć po ławce samochodzikiem i przy tym „brum-brum”-ować.
Jestem już zmęczona doczytywaniem w domu czytań, bo zwyczajnie nie jestem w stanie się skupić (a jak już próbuję, to i tak po prostu dzieciaki zagłuszają). Naturalnie nie piszę o Mszy dla dzieci.
Nie mówiąc już o fakcie, że mamy sezon infekcyjny, a matka z trzytygodniowym noworodkiem potrafi się rozsiąść pomiędzy kaszlącymi staruszkami, bo przyzwyczaja dziecko do kościoła…

Skomentuj (49) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 71 (163)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…