Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#85902

(PW) ·
| Do ulubionych
W miniony weekend zadzwonił do mnie wujek z pewnym pytaniem, na prośbę swojego brata - Marka (którego ostatni raz widziałam jakieś 15 lat temu; z wujkiem widuję się często).

Wuja zapytał, czy nie zgodziłabym się przewieźć syna Marka na motocyklu, coby młody miał frajdę. Nieco zdębiałam i odmówiłam, na co wujek tylko rzucił do słuchawki "dobra, jak chcesz, tobie też już nigdy nie pomogę jak będziesz potrzebowała"*.
Muszę przyznać, że nie znałam go od tej strony, bo zawsze był bardzo sympatycznym człowiekiem.
A teraz powody tego mojego "fatalnego" zachowania i odmowy.

1. Może trudno niektórym z Was w to uwierzyć, ale od świąt leży u mnie śnieg (mieszkam w górach). Nie jakoś dużo, ale jednak. Mój motocykl ani moje umiejętności, nie są przystosowane do takich warunków.
2. Syn Marka ma 2,5 roku. Zresztą, nawet jakby miał 15 czy 17 lat, to i tak bym się nie zgodziła, bo nawet taka głupia przejażdżka na motocyklu z pasażerem, to ogromna odpowiedzialność. No właśnie, ODPOWIEDZIALNOŚĆ - czyli coś, czego Marek najwyraźniej nie zna, bo chęć oddania swojego 2,5 rocznego dziecka, na przejażdżkę motocyklem z obcą osobą jest skrajnym idiotyzmem, o przepisach nie wspominając.

*RAZ w życiu poprosiłam wujka o pomoc. Spóźniłam się na autobus do szkoły, która była oddalona o ponad 30km. Akurat wujek w tej miejscowości do dziś pracuje, więc wtedy zabrał mnie ze sobą jadąc do pracy. Nie musiał z tego powodu robić dodatkowych kilometrów, bo wszystko było po drodze, a poza tym zapłaciłam mu za benzynę.

rodzina rodzice dzieci

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 180 (188)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…